Choroby cywilizacyjne – wyzwania i priorytety ►
Choroby cywilizacyjne, takie jak otyłość, cukrzyca, nadciśnienie, wymagają jak najwcześniejszego diagnozowania i stosowania nowoczesnych metod terapeutycznych, obejmujących także refundowane leki. Pozwalają one na zapobieganie rozwojowi choroby i pojawieniu się powikłań, a tym samym na zaoszczędzenie publicznych pieniędzy.
W sesji „Priorytety w obszarze chorób cywilizacyjnych” zorganizowanej podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026 uczestniczyli:
- Anna Baumann-Popczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia,
- prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak z Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego,
- prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie,
- prof. dr hab. n. med. Radosław Gawlik z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologii Klinicznej Wydziału Nauk Medycznych w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego,
- prof. dr hab. n. med. Marek Gierlotka z Kliniki i Oddziału Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu, z Uniwersytetu Opolskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego,
- Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków,
- prof. dr hab. n. med. Mieczysław Litwin, prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego,
- prof. dr hab. n. med. Małgorzata Myśliwiec z Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Moderował Jakub Gierczyński, ekspert rynku zdrowia.
Nagranie poniżej, pod wideo spisane fragmenty panelu.
– Pojęcie choroby cywilizacyjnej powstało kilka lat temu, gdy zrozumieliśmy, że środowisko, w którym żyjemy, wpływa na epidemiologię niektórych schorzeń i na przyczyny przedwczesnych zgonów. W ostatnich 60 latach pojawiło się 350 tys. nowych związków chemicznych, z którymi się stykamy. Nie na wszystkie te związki jesteśmy przygotowani, dlatego obserwujemy nadwrażliwości i zaburzenia immunologiczne, a na alergie cierpi już co drugi człowiek – mówił prof. dr hab. n. med. Radosław Gawlik z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologii Klinicznej Wydziału Nauk Medycznych w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.
Radosław Gawlik
Alergia jako choroba cywilizacyjna
Prof. Radosław Gawlik wspomniał o badaniach dotyczących wpływu chorób alergicznych w dzieciństwie na powstawanie zaburzeń metabolicznych, cukrzycy typu 1, depresji, miażdżycy czy nadciśnienia. Badania epidemiologiczne pokazują, że osoby z dolegliwościami atopowymi umierają na inne choroby cywilizacyjne trzy razy częściej niż osoby bez alergii.
Leczenie wybranych chorób alergicznych jest możliwe dzięki immunoterapii (odczulaniu), która przywraca komfort życia, na przykład po wstrząsach anafilaktycznych po użądleniach owadów czy w astmie atopowej. W Polsce korzysta z niej tylko jedna piąta potrzebujących pacjentów, podczas gdy Niemczech 50 proc., a we Francji 60 proc. Wprowadzając „medianę”, zapomniano o odczulanych chorych, którzy do skutecznego leczenia wymagają wielu kolejnych wizyt.
Alergologia zajmuje się także nadwrażliwością na leki i astmą oskrzelową, w przypadku której po identyfikacji mechanizmów immunologicznych stosuje się skuteczne leczenie biologiczne. W Polsce na astmę oskrzelową choruje ok. 2 mln osób, z czego na ciężką jej postać 35–40 tys. Dla tych chorych powstał program lekowy obejmujący obecnie 6 tys. pacjentów.
– Program jest efektem współpracy Ministerstwa Zdrowia z alergologami i pulmonologami i przyniósł wiele korzyści chorym. Gdy Polskie Towarzystwo Alergologiczne przeprowadzało ankiety na ten temat, okazało się, że nadal wielu pacjentów nie słyszało o tej formie terapii. Jest też kwestia dostępności ośrodków prowadzących leczenie w ramach programu. Możemy sobie z tym poradzić, przekazując pacjentom leki do samodzielnego podania w domu, jednak nie wszyscy chorzy są chętni, aby to robić. Pojawiają się też problemy z wyceną takiego postępowania – powiedział prof. Radosław Gawlik.
Radosław Gawlik i Marek Gierlotka
Prewencja sercowo-naczyniowa na pierwszym miejscu
16 grudnia 2025 r. opublikowano EU Cardiovascular Plan nazwany „Bezpieczne serca” (Safe Hearts), w którym określono, że jedna piąta osób mieszkających w Unii Europejskiej żyje z nadciśnieniem tętniczym, a 1/13 z cukrzycą.
– Plan „Bezpieczne serca” został wprowadzony przy udziale Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i wielu towarzystw krajowych, w tym Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, które zdecydowanie zalecają, aby postawić na prewencję w medycynie sercowo-naczyniowej – podkreślił prof. dr hab. n. med. Marek Gierlotka z Kliniki i Oddziału Kardiologii Uniwersytetu Opolskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
– To ważne, bo choroby układu krążenia pozostają największym zabójcą. Plan „Bezpieczne serca” opiera się na trzech filarach i zakłada redukcję przedwczesnej umieralności o 25 proc. do 2030 r. To pozwoli uniknąć dwukrotnego wzrostu liczby zgonów i wzrostu kosztów opieki zdrowotnej – dodał.
Marek Gierlotka
Kluczowe elementy programu to wielodyscyplinarne podejście, czyli zwalczanie zanieczyszczenia środowiska, ograniczenie niezdrowej żywności, epidemii palenia (w tym e-papierosów) oraz promowanie szczepień (przeciwko COVID-19, RSV, grypie, pneumokokom). W ramach programu realizowane będą badania przesiewowe i diagnostyka, skupiona na nierozpoznanym nadciśnieniu oraz klasycznych czynnikach ryzyka.
Plan Unii Europejskiej zakłada, że wśród osób w wieku produkcyjnym co najmniej 75 proc. powinno mieć coroczny screening w kierunku nadciśnienia tętniczego i 65 proc. w kierunku cukrzycy i zaburzeń lipidowych. U starszych osób powinno to dotyczyć praktycznie wszystkich. Program promuje systemowe, wielodyscyplinarne działania, w tym badania naukowe w celu lepszej stratyfikacji ryzyka oraz szerokie, bezpieczne wykorzystanie danych medycznych i sztucznej inteligencji w prewencji sercowo-naczyniowej.
Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego prowadzi screening, którego efektem ma być skuteczne leczenie co najmniej połowy pacjentów z nadciśnieniem tętniczym w ciągu najbliższych 10 lat.
Polska wyprzedziła Unię Europejską, tworząc Narodowy Program Chorób Układu Krążenia przed powstaniem unijnego planu. Dekalog Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego odzwierciedla jego priorytety.
„Dziesiątka dla serca” jako narzędzie screeningowe
„Dziesiątka dla serca” to narzędzie screeningowe dostępne elektronicznie w IKP. Cyfryzacja medycyny jest priorytetem. Kluczowa, jak podkreślił prof. Marek Gierlotka, jest prewencja pierwotna – nie tylko wtórna – realizowana wspólnie przez kardiologów, neurologów, chirurgów naczyniowych, diabetologów, endokrynologów, pediatrów i lekarzy rodzinnych.
– Najtrudniej jest dotrzeć do osób zdrowych i przekonać je do badań, a specjaliści dotąd mało się tym zajmowali. To szansa, by polskie społeczeństwo osiągnęło średnią unijną długość życia, ponieważ żyjemy kilka lat krócej, zwłaszcza mężczyźni. Polska ma też dwa razy wyższą umieralność z powodu chorób sercowo-naczyniowych niż średnia unijna, głównie z powodu zawałów i udarów. Plan „Bezpieczne serca” identyfikuje te dysproporcje – zarówno między krajami, jak i regionalne. Obecne w Polsce dostępność leczenia i profilaktyki nie jest równomierna, dlatego plan zakłada systemowe działania w tym zakresie, wsparte siecią kardiologiczną – mówił prof. Marek Gierlotka.
Anna Baumann-Popczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia, potwierdziła, że resort koncentruje się na chorobach cywilizacyjnych: chorobach układu krążenia, cukrzycy, chorobach układu oddechowego oraz chorobach psychicznych, z naciskiem na trzy filary, w których najwięcej zyskać można na profilaktyce. Wspólnym mianownikiem tych schorzeń są modyfikowalne czynniki ryzyka: niezdrowa dieta, brak aktywności fizycznej, nadużywanie alkoholu, palenie tytoniu, używanie wyrobów nikotynowych i zanieczyszczenie środowiska. W nawiązaniu do priorytetu „Zdrowe serce, zdrowy mózg” trwają prace nad nową edycją Narodowego Programu Zdrowia w perspektywie od 2027 r. z przedłużonymi i zmodyfikowanymi celami, a także nad zmianą ustawy o zdrowiu publicznym, która uporządkuje strukturę, finansowanie i koordynację działań nie tylko centralnych, lecz przede wszystkim lokalnych.
– Chcemy, aby szczepienia były jak najbardziej dostępne. W tym celu rozszerzyliśmy listę szczepień realizowanych w aptekach i pracujemy nad nowelizacją rozporządzenia o szczepieniach ochronnych, żeby ułatwić dostęp do nich – poinformowała Anna Baumann-Popczyk.
Anna Baumann-Popczyk
Drugi filar to opieka koordynowana, czyli kompleksowe podejście do pacjenta, od diagnostyki przez leczenie po rehabilitację, uwzględnione w priorytecie „Zdrowe serce, zdrowy mózg”. Trzeci filar stanowi elektronizacja i cyfryzacja ochrony zdrowia. Dla pacjentów poprzez IKP i narzędzia cyfrowe, a dla specjalistów poprzez ułatwienia w pracy i dostęp do dużych baz danych, umożliwiających analizy i celowane interwencje w zdrowiu publicznym.
„Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą”
Na nadciśnienie tętnicze choruje ok. 11 mln Polaków, czyli ok. 31 proc. całej dorosłej populacji. Częstość jego występowania wzrasta wraz z wiekiem, ale tylko 60 proc. pacjentów wie o swojej chorobie.
„Misja 50/30. Ciśnienie pod kontrolą” to zainicjowany w 2025 r. przez Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego ogólnopolski program, którego celem jest podwojenie odsetka pacjentów z nadciśnieniem skutecznie leczonych (ciśnienie poniżej 130/80 mm Hg) – do 50 proc., do 2030 r.
– W styczniu 2025 r. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne i Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego razem przygotowały zalecenia postępowania w nadciśnieniu tętniczym. To nas różni od Europy, bo w Europie są dwa różne zalecenia: Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego i Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego – mówił prof. dr hab. n. med. Mieczysław Litwin, prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.
Mieczysław Litwin
Kluczowe są wdrożenie klarownych zaleceń w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) – już ponad 4 tys. lekarzy POZ dołączyło do inicjatywy „Misja 50/30” – oraz dostęp do nowoczesnych leków, w tym połączeń wieloskładnikowych w jednej tabletce przyjmowanej codziennie, zapewniających kontrolę ciśnienia. Takie połączenia lekowe są rekomendowane w wytycznych i nie dość, że dostępne, to jeszcze refundowane. Stosowanie preparatów wieloskładnikowych pozwala na skuteczne leczenie jedną tabletką przyjmowaną raz dziennie, co zwiększa adherence. W 2028 r. pierwsza ocena wyników projektu pozwoli dostosować działania do celu.
Prof. Mieczysław Litwin zauważył, że w ciągu trzech dekad zmieniła się etiologia i epidemiologia nadciśnienia tętniczego w Polsce. Kiedyś nie stwierdzano przypadków pierwotnego nadciśnienia przed 14. rokiem życia. Tymczasem badanie wykonane w 2025 r. w Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” (tą samą metodologią co badanie pochodzące z tego samego ośrodka z 1992 r.) wykazało, że nadciśnienie tętnicze pierwotne rozpoznawane jest już u 3-latków. Nadciśnienie tętnicze pierwotne to nie tylko zjawisko hemodynamiczne, lecz złożony zespół immunologiczno-hemodynamiczno-metaboliczny, obejmujący m.in. zaburzenia typowe dla zespołu metabolicznego. Wśród nastolatków z nadciśnieniem tętniczym pierwotnym zespół metaboliczny rozpoznawany jest u 17–20 proc. pacjentów w porównaniu z 2 proc. w ogólnej populacji w tym samym wieku (10 razy wyższe ryzyko niż w populacji ogólnej). To wyzwanie wymaga zmiany programów nauczania studentów medycyny i specjalizacji.
Cukrzyca jako czynnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych
Cukrzyca jako choroba cywilizacyjna zajmuje ważne miejsce w obszarze chorób sercowo-naczyniowych. Profesor dr hab. n. med. Małgorzata Myśliwiec z Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zwróciła uwagę na związek między źle zdiagnozowaną i leczoną cukrzycą a innymi chorobami cywilizacyjnymi.
– Osoby z nieprawidłowo leczoną cukrzycą żyją o 10–12 lat krócej i mają o 50–60 proc. większe ryzyko wystąpienia incydentów sercowo-naczyniowych, w tym zawału mięśnia sercowego i udaru mózgu. Dlatego ważne są po pierwsze wczesne wykrywanie cukrzycy, po drugie zastosowanie najlepszych metod terapeutycznych, w tym leków i wyrobów medycznych (osobistych pomp insulinowych, systemów ciągłego monitorowania glikemii – CGM), po trzecie monitorowanie efektów terapii, a po czwarte optymalizacja modelu opieki na osobami z cukrzycą – wymieniała prof. Małgorzata Myśliwiec.
Małgorzata Myśliwiec
Wyjaśniła, że pacjenci stosujący systemy CGM mają o 50 proc. mniejsze ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych, upadków, złamań, absencji chorobowych, konieczności korzystania ze świadczeń rentowo-rehabilitacyjnych, zaburzeń poznawczych, hospitalizacji, późnych powikłań naczyniowych, a także o 20 proc. mniejsze ryzyko zgonu.
– Systemy CGM pozwalają osobom z cukrzycą na ciągły wgląd w aktualne poziomy glikemii i trendy zmian, co pozwala im na lepsze zrozumienie zależności pomiędzy stylem życia, nawykami żywieniowymi, aktywnością fizyczną, stosowaną farmakoterapią a stężeniem glukozy. Widoczne jest większe zaangażowanie osób z cukrzycą w proces leczenia i monitorowania swojej choroby, co przekłada się na zmianę stylu życia, normalizację stężenia glukozy, często zmniejszenie masy ciała w przypadku cukrzycy typu 2. Ponad 80 proc. osób z cukrzycą typu 2 cierpi na chorobę otyłościową. Pacjenci z cukrzycą typu 2 wymagający insulinoterapii po zastosowaniu CGM bardzo często zmniejszają ilość dawek insuliny, a nawet całkowicie zaprzestają jej stosowania – wyjaśniała.
– Systemy CGM pełnią funkcję nie tylko edukacyjną, lecz także terapeutyczną, a ich rozwój wpisuje się w filar cyfryzacji Ministerstwa Zdrowia. Refundacja CGM u dzieci w 2018 r. umożliwiła nadzór zdalny, telemedyczny podczas pandemii COVID-19. Dziś telewizyty osób z cukrzycą stosujących CGM zmniejszają koszty leczenia i są bardzo efektywne w procesie terapeutycznym – mówiła prof. Małgorzata Myśliwiec.
– Szeroki dostęp do systemów CGM dla osób z cukrzycą, szczególnie otrzymujących insulinę, niezależnie od ilości jej dawek, wpisuje się w ideę odwróconej piramidy świadczeń – nacisk na profilaktykę, leczenie ambulatoryjne, znaczna redukcja kosztów hospitalizacji z powodu ostrych i przewlekłych powikłań, mniej wizyt stacjonarnych. CGM to również narzędzie wspierające adherence w terapii cukrzycy i uzyskanie celów terapeutycznych. Z kolei zamieszczenie danych glikemicznych w IKP pacjenta pozwoli płatnikowi i decydentom na pełen wgląd w efekty leczenia oraz uzasadnienie wprowadzenia refundacji nowoczesnych leków i wyrobów medycznych rekomendowanych przez Polskie Towarzystwo Diabetologii oraz Polskie Towarzystwo Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej – przekonywała.
– Mnie te argumenty przekonują i na pewno należy to przedyskutować, efektywność jest priorytetowa. Powinniśmy uświadomić sobie, że wydatki na szeroko pojętą profilaktykę to inwestycja, która w dłuższej perspektywie przynosi wymierne korzyści zarówno w postaci ograniczenia kosztów leczenia, absencji chorobowych, jak i poprawy jakości życia oraz zdrowia całego społeczeństwa – odpowiedziała Anna Baumann-Popczyk.
Leczenie cukrzycy typu 2 coraz nowocześniejsze
Postęp dokonał się także w leczeniu cukrzycy typu 2 – pojawiły się nowoczesne leki.
– Już kilka lat temu odwróciliśmy priorytety w tym zakresie. W cukrzycy priorytetem jest ryzyko sercowo-naczyniowe – oceniamy je u każdego pacjenta, by dostosować terapię, na przykład wprowadzając flozyny i analogi GLP-1 (liraglutyd, semaglutyd), zrefundowane dla poprawy wyrównania cukrzycy bez ryzyka hipoglikemii i dla ochrony serca. Wpisuje się to w światowe trendy – 60 proc. ekspertów widzi GLP-1 jako temat 2026 r. Początkowo restrykcyjne kryteria refundacji, jak przy flozynach, złagodzono w 2022 r., a doświadczenie 6 lat pokazuje ścisłe przestrzeganie zasad przez lekarzy i NFZ – mówił prof. dr hab. n. med. Grzegorz Dzida z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
Grzegorz Dzida
Dodał, że diabetolodzy postulują dalsze łagodzenie kryteriów refundacji analogów GLP-1: obniżenie HbA1c z 7,5 proc. do 7 proc. i BMI z 35 do 27 (jak przy flozynach), zgodnie z aktualnymi zaleceniami Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, opracowywanymi od lat 2021–2022 i co roku uaktualnianymi. Pokrywają się one ze wskazaniami europejskimi. Analogi GLP-1 nie tylko chronią serce – najnowsze dane pokazują, że zapobiegają rakowi jelita grubego, zwalczają stłuszczenie wątroby, działają neuroprotekcyjnie, wpływają na zmniejszenie ryzykownych zachowań i uzależnień.
– Aby wzmocnić profilaktykę w diabetologii i chorobach sercowo-naczyniowych, można by powiązać program Moje Zdrowie z ulgami podatkowymi, takimi jak obniżka o 1–2 proc. za badania, co może być motywujące, podobnie jak zachęta do szczepień – mówił prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak z Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Leszek Czupryniak
Leczenie cukrzycy ogranicza występowanie innych chorób
Prof. Leszek Czupryniak mówił też o lekach na cukrzycę, na które popyt przerósł oczekiwania i dzięki którym znacząco maleje częstość stosowania insuliny w cukrzycy typu 2.
– Czekamy na kolejne leki z tej grupy, będą to co najmniej dwa preparaty w ciągu roku. Refundacja analogów GLP-1 w leczeniu cukrzycy i otyłości jest kluczowa, aby poprawiła się ich dostępność, ale najwięcej zyskalibyśmy, stosując je profilaktycznie – zanim rozwinie się cukrzyca. Obecnie podajemy je w refundacji jako trzecią linię terapii w cukrzycy typu 2, przy BMI > 30, wysokim HbA1c i ryzyku sercowo-naczyniowym, choć dane wskazują na jeszcze większe korzyści, gdy leki te są stosowane wcześniej. Takie podejście zapobiegłoby powikłaniom nadwagi, otyłości i cukrzycy i obniżyłoby koszty leczenia – tłumaczył.
Środowisko medyczne podkreśla, że analogi GLP-1 powinny być stosowane jak najwcześniej, czyli zgodnie z rejestracją (już od BMI 27 przy współistniejących chorobach), jako pierwsza lub druga linia leczenia cukrzycy i otyłości, podobnie jak flozyny, refundowane zgodnie z zaleceniami lekarskimi przy HbA1c > 7 proc.
– Jest to zgodne z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, a efekty (mniej powikłań, spadek preskrypcji insuliny) widać już po 2–3 latach stosowania. Jest to wyzwanie na 2026 r. mimo perspektywy wydatków i wyborów, bo wczesna refundacja przyniesie oszczędności i bardzo ucieszy pacjentów. Mowa o programie lekowym dotyczącym stosowania analogów GLP-1 w terapii otyłości – niech chociaż to zostanie szybko wprowadzone – apelował prof. Leszek Czupryniak.
– Warto też podkreślić, że Polskie Towarzystwo Diabetologiczne, co roku aktualizując zalecenia dla pacjentów z cukrzycą, rekomenduje szersze stosowanie systemów CGM – już u osób leczonych jedną lub dwoma dawkami insuliny, gdyż zmniejsza to częstość hipoglikemii, hospitalizacji i redukuje ogólne wydatki na leczenie cukrzycy – dodał.
– Środowisko pacjentów docenia, że Polskie Towarzystwo Diabetologiczne regularnie – jako jedno z nielicznych w Polsce co roku – aktualizuje zalecenia kliniczne zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną. To dla nas kluczowe, bo daje pewność leczenia opartego na aktualnych i sprawdzonych standardach. Dziękujemy także za otwartość na dialog i współpracę, które sprawiają, że zalecenia realnie odpowiadają na potrzeby pacjentów – mówiła Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
Monika Kaczmarek
– Nowoczesne leki, takie jak flozyny i analogi GLP-1, są dziś powszechnie stosowanym elementem leczenia. Środowiska pacjenckie wspierają ich wykorzystanie i podkreślają znaczenie zapewnienia opieki zgodnej z najlepszymi europejskimi praktykami. Liczą także na stopniowe rozszerzanie refundacji tych leków oraz systemów CGM – dodała.
Jak podkreśliła Monika Kaczmarek, ta refundacja to inwestycja w zdrowie, a nie koszt – pacjent leczony wcześnie i skutecznie rzadziej doświadcza powikłań, pozostaje aktywny zawodowo i w dłuższej perspektywie przynosi realne korzyści całemu systemowi ochrony zdrowia.
Więcej materiałów z konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026 po kliknięciu w poniższy baner.
Menedżer Zdrowia
