Artur Mazur – następca ordynatora, który rocznie zarabiał 2,5 mln zł
Nowym ordynatorem Oddziału Położniczo-Ginekologicznego i Ginekologii Onkologicznej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu został Artur Mazur.
Droższy poprzednik
Jak dowiedział się „Menedżer Zdrowia”, w podmiotach leczniczych podległych Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Wielkopolskiego pięciu lekarzy w 2025 r. dostało miesięcznie więcej niż 250 tys. zł. Dotyczyło to pracy w dwóch lecznicach – między innymi w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Perzyny w Kaliszu. To tam pracował ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego i Ginekologii Onkologicznej, który zarabiał rocznie 2,5 mln zł.
Dyrektor szpitala Wojciech Michalik próbował renegocjować umowę z lekarzem [jeszcze przez jego poprzednika – red.], ale ginekolog odmówił ograniczenia swoich zarobków.
Dyrektor Michalik w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” opubikowanej 13 listopada 2025 r. przyznał, że lekarz ma wyjątkowe uprawnienia, ale też wyjątkowe dochody.
– Dla mnie jako dyrektora nie jest komfortowe opieranie się na jednym pracowniku. Nie chcę, by to budziło aż takie emocje. Dlatego szukam specjalistów, z którymi pan profesor mógłby podzielić tę swoją fakturę – stwierdził.
Tańszy następca
Ostatecznie się udało.
Nowym ordynatorem Oddziału Położniczo-Ginekologicznego i Ginekologii Onkologicznej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu został Artur Mazur – poinformowano o tym na stronie internetowej szpitala, a także w „Gazecie Wyborczej”.
Były ordynator odszedł z pracy z końcem lutego.
1 marca stanowisko ordynatora Oddziału Położniczo-Ginekologicznego i Ginekologii Onkologicznej objął dr n. med. Artur Mazur – lekarz z ponad 30-letnim doświadczeniem w ginekologii i położnictwie, który od ponad 20 lat zajmuje się uroginekologią. Ma dużą wiedzę kliniczną i nowoczesne podejście do diagnostyki i terapii, a także jest autorem ośmiu patentów na innowacyjne techniki medyczne.
Decydujące dla nowego ordynatora nie były zarobki.
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” zapewnił, że nie będzie zarabiał tak dużo jak poprzednik.
– Moje zarobki są dziesięć razy mniejsze – stwierdził.
Przeczytaj także: „Normalnie, 316 079 zł w miesiąc” i „Różnice w wynagrodzeniach to wina systemu”.

