Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Mateusz Jankowski

Jak zbudować w Polsce zdrowie publiczne oparte na danych?

Polska dysponuje wyjątkowo dużym zasobem danych zdrowotnych i okołozdrowotnych – od świadczeń i e-recept po absencję chorobową. Wciąż jednak brakuje spójnego, referencyjnego mechanizmu, który łączyłby te dane i przekładał je na priorytety oraz mierzalne decyzje zdrowia publicznego.

  • Jakich danych potrzebuje zdrowie publiczne?
  • Jak zaplanować kolejny Narodowy Program Zdrowia?
  • Publikujemy tekst prof. dr. hab. n. med. Mateusza Jankowskiego z Zakładu Epidemiologii i Zdrowia Populacyjnego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, pochodzący z „Menedżera Zdrowia” 1/2026

2026 r. to czas decyzji dotyczących kierunku kolejnego Narodowego Programu Zdrowia – najważniejszego, strategicznego dokumentu określającego kierunki działań z zakresu zdrowia publicznego na najbliższe pięć lat. Polska dysponuje wyjątkowo dużym zasobem danych zdrowotnych i okołozdrowotnych – od świadczeń i e-recept po absencję chorobową. Wciąż jednak brakuje spójnego, referencyjnego mechanizmu, który łączyłby te dane i przekładał je na priorytety oraz mierzalne decyzje zdrowia publicznego. Jak zatem w Narodowym Programie Zdrowia wdrożyć strategię zdrowia publicznego opartego na dowodach (evidence-based public health)?

Cyfrowe zasoby danych o zdrowiu: potencjał, który warto połączyć

W ostatniej dekadzie obserwujemy postępującą cyfryzację ochrony zdrowia w Polsce. Wdrożenie obowiązkowej elektronicznej dokumentacji medycznej umożliwiło generowanie cyfrowych rejestrów danych o świadczeniach opieki zdrowotnej udzielanych w całym kraju. Sprawozdawczość prowadzona w formie elektronicznej sprawia, że do Narodowego Funduszu Zdrowia regularnie spływają dane o tym, na co chorują Polki i Polacy. Jednocześnie system e-recept pozwala na monitorowanie zalecanej farmakoterapii.

Uzupełnieniem cyfrowych danych o zdrowiu jest system elektronicznych zwolnień lekarskich (e-ZLA) prowadzony przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Dotychczas funkcjonujące rejestry cyfrowe dostarczają danych na temat tego, na co chorują mieszkańcy Polski, w jaki sposób są leczeni oraz jak stan zdrowia wpływa na zdolność do pracy. Brakuje natomiast instytucjonalnie umocowanej integracji tych danych oraz stałej analityki, która łączyłaby informacje z różnych źródeł w jeden obraz: zachorowalności, leczenia, wyników i kosztów społecznych.

Dane o świadczeniach opieki zdrowotnej wydają się najlepiej wykorzystanym zasobem cyfrowym w zdrowiu. Dane sprawozdawcze pozwalają między innymi planować budżet NFZ na kolejne lata i szacować przyszłe zapotrzebowanie na świadczenia. Mapy potrzeb zdrowotnych publikowane w otwartym dostępie przez Ministerstwo Zdrowia dostarczają wielu informacji o świadczeniach z zakresu opieki ambulatoryjnej i szpitalnej zarówno na poziomie ogólnopolskim, jak i regionalnym. Ze względu na zachodzące w Polsce zmiany demograficzne warto natomiast połączyć dane o wykorzystaniu świadczeń opieki zdrowotnej przez osoby po 60. roku życia z prognozami demograficznymi Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). Dzięki temu debata o rozwoju opieki długoterminowej, geriatrii i polityki senioralnej mogłaby zostać oparta na rzetelnych prognozach pokazujących, jak wzrost liczby seniorów w populacji Polski przełoży się na zapotrzebowanie na konkretne rodzaje świadczeń opieki zdrowotnej – w skali kraju, ale też powiatów i gmin. Takie dane mogą stać się impulsem do rozwoju usług opiekuńczych, a także stanowić impuls do stabilnych inwestycji sektora prywatnego. Dziś problemem nie jest brak danych, lecz brak przewidywalnej, długofalowej „mapy popytu” na usługi, która dawałaby podstawę do planowania. Biorąc pod uwagę rosnący problem wielochorobowości, zasadne wydaje się również dążenie do jak najbardziej precyzyjnego określenia najczęściej współwystępujących chorób przewlekłych oraz identyfikacji takich grup, gdzie współwystępowanie chorób przewlekłych prowadzi do zwiększonego ryzyka hospitalizacji lub przedwczesnego zgonu.

Dane z e-recept stanowią unikatowy zbiór informacji o zachowaniach preskrypcyjnych lekarzy oraz realizacji recept przez pacjentów. W debacie publicznej coraz częściej wraca temat adherencji, czyli przestrzegania zaleceń terapeutycznych, szczególnie w farmakoterapii. Szacuje się, że od 30 do 50 proc. pacjentów z chorobami przewlekłymi nie prowadzi leczenia zgodnie z zaleceniami w dłuższym horyzoncie czasu. Warto rozważyć rozwiązania wspierające praktykę kliniczną, np. sygnały w systemie gabinetowym lub na IKP, które informują o istotnych przerwach w przyjmowaniu kluczowych leków. Taki mechanizm nie rozwiąże problemu non-adherence, ale może ułatwić wczesną identyfikację pacjentów wymagających rozmowy, edukacji lub uproszczenia schematu terapii. Dodatkową funkcjonalnością mógłby być moduł analityczny wspierający bezpieczeństwo farmakoterapii, identyfikujący ryzyko polipragmazji, duplikacji terapii lub potencjalnie niekorzystnych interakcji – szczególnie u pacjentów z wielochorobowością.

Trzecią grupą danych gromadzonych w rejestrach cyfrowych, a w zdrowiu publicznym wciąż wykorzystywaną zbyt rzadko, są dane o absencji chorobowej. Ponieważ koszty absencji w dużej mierze ponosi ZUS (oraz częściowo pracodawcy), ten komponent obciążeń często pozostaje na marginesie analiz prowadzonych w sektorze ochrony zdrowia. Tymczasem rejestry cyfrowe pozwalają analizować przyczyny niezdolności do pracy, liczbę zaświadczeń, długość absencji oraz wydatki na świadczenia chorobowe. Kodowanie oparte na ICD-10 umożliwia porównywanie wpływu poszczególnych jednostek chorobowych na rynek pracy. Wraz z wdrażaniem nowoczesnych terapii i wyrobów medycznych analizy ekonomiczne powinny częściej uwzględniać wpływ leczenia na absencję oraz produktywność, bo dopiero wtedy widać pełny społeczny koszt chorób przewlekłych.

Determinanty zdrowia: co wiemy, a czego nie mierzymy?

Dane dotyczące zdrowia publicznego w Polsce są dobrze rozwinięte w dziedzinie chorób zakaźnych – Państwowa Inspekcja Sanitarna gromadzi i publikuje szczegółowe informacje na poziomie powiatów. Przez lata epidemiologia w Polsce koncentrowała się na chorobach zakaźnych. Jednocześnie współczesne trendy pokazują, że najpoważniejsze obciążenia zdrowotne XXI w. wynikają w dużej mierze z chorób przewlekłych i czynników ryzyka związanych ze stylem życia. Zgodnie z koncepcją pól zdrowotnych Lalonde’a to właśnie styl życia w dominującym stopniu wpływa na zdrowie populacji. Dieta, aktywność fizyczna, używki, sen i relacje – filary medycyny stylu życia – wymagają lepszego, regularnego i porównywalnego monitorowania, jeśli zdrowie publiczne ma planować interwencje precyzyjnie, a nie intuicyjnie.

Ogólnopolskie badania epidemiologiczne, takie jak WOBASZ czy PolSenior, dostarczają wartościowych danych, ale dotyczą wybranych grup wiekowych i dziedzin medycyny. Międzynarodowe projekty badawcze realizowane w Polsce, takie jak HBSC czy COSI, stanowią ważne źródło wiedzy o zachowaniach zdrowotnych dzieci i młodzieży, jednak ich wykorzystanie w przestrzeni publicznej bywa ograniczone. Polska jako uczestnik badania Global Burden of Disease dysponuje danymi o obciążeniu chorobami populacji, jednak poziom agregacji często utrudnia planowanie interwencji szytych na miarę lokalnych potrzeb.

Jeśli zdrowie publiczne ma być oparte na dowodach, potrzebne jest precyzyjne zmapowanie zachowań zdrowotnych i determinant zdrowia w ujęciu regionalnym. Alkohol i nikotyna pozostają istotnymi czynnikami ryzyka wielu chorób przewlekłych. W tym wypadku niewykorzystany zasób danych o konsumpcji alkoholu i sprzedaży wyrobów tytoniowych stanowi Krajowa Administracja Skarbowa (KAS). Dane sprzedażowe („z paragonów”) pozwalają kontrolować liczbę transakcji zakupu alkoholu i papierosów. W takim ujęciu możliwe jest monitorowanie sezonowości i zróżnicowania terytorialnego, co może wspierać planowanie działań profilaktycznych w regionach o większym obciążeniu czynnikami ryzyka. Połączenie danych KAS z informacjami o zachorowalności, hospitalizacjach, zgonach oraz absencji chorobowej pozwoliłoby lepiej ocenić związek między dostępnością i konsumpcją substancji psychoaktywnych a obciążeniem systemów ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych. W takim ujęciu możliwe byłoby także testowanie wpływu zmian polityki fiskalnej (podwyżki akcyzy, minimalna cena) na zdrowie populacji.

Jakich danych potrzebuje zdrowie publiczne?

Obecnie nie mamy referencyjnego, zintegrowanego, decyzyjnego systemu wiedzy o stanie zdrowia Polaków, jego determinantach oraz zachowaniach zdrowotnych. System Profibaza Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH–PIB stanowi krok w kierunku porządkowania informacji o działaniach profilaktycznych i zdrowiu populacji, ale jest przede wszystkim systemem raportowania interwencji (programów profilaktycznych i promocji zdrowia), a nie kompleksowym systemem integracji danych. W praktyce powinniśmy dążyć do połączenia informacji z rejestrów instytucji publicznych, aby jak najbardziej szczegółowo opisać zachowania zdrowotne i stan zdrowia populacji w poszczególnych regionach Polski.

Dobrym przykładem kierunku, w którym warto iść, są działania Narodowego Funduszu Zdrowia. Oprócz udostępniania danych o świadczeniach w inicjatywach takich jak „Zdrowe Dane” NFZ publikuje regularnie informacje o realizacji programów profilaktycznych (mammografia, cytologia, kolonoskopia). Dane dostępne na poziomie powiatów i gmin umożliwiają analizę regionalnych różnic w uczestnictwie w badaniach przesiewowych i identyfikację obszarów, które powinny zostać objęte szczególnie intensywnymi działaniami informacyjnymi oraz organizacyjnymi. Same dane nie są oczywiście receptą na poprawę zdrowia publicznego, ale stanowią fundament, bez którego trudno mówić o precyzyjnym zarządzaniu.

Warunkiem szybszego postępu jest także uporządkowana polityka udostępniania danych powstających z funduszy publicznych: z jasnymi zasadami anonimizacji, licencjami, dokumentacją metodologiczną i harmonogramem publikacji. W wielu krajach udostępnianie zanonimizowanych zbiorów danych po określonym czasie jest standardem w projektach finansowanych publicznie. Takie podejście wzmacnia naukę, pozwala na wtórne analizy i zwiększa zwrot z inwestycji publicznych w badania. W Polsce również warto tworzyć mechanizmy, które ułatwią naukowcom zajmującym się zdrowiem publicznym korzystanie z danych w sposób bezpieczny, przejrzysty i efektywny.

Jak zaplanować kolejny Narodowy Program Zdrowia?

Dyskusję o kształcie kolejnego programu dobrze oprzeć na zdrowiu populacyjnym, czyli analizach ogólnokrajowych zbiorów danych obejmujących zarówno stan zdrowia, jak i determinanty oraz styl życia, a także wzmocnić mechanizmy priorytetyzacji i ewaluacji – zwłaszcza w sytuacji ograniczeń budżetowych. Integracja danych z rejestrów (NFZ, CeZ, ZUS, GUS oraz innych źródeł) mogłaby zasilić narzędzie analityczne pokazujące trendy, nierówności, obciążenia systemowe i wybory zdrowotne.

Najistotniejsze jest oddzielenie sprawozdawczości od zarządzania. Raport może podsumowywać, a le potrzebujemy narzędzia analitycznego wspomagającego podejmowanie decyzji: wskazującego, które interwencje działają, gdzie są największe luki oraz jakie grupy i regiony wymagają szczególnego wsparcia. Nowoczesne zdrowie publiczne powinno bazować na danych populacyjnych prezentowanych z naciskiem na implikacje praktyczne i konkretne działania w odniesieniu do grup społeczno-demograficznych. Jednocześnie warunkiem postępu jest tworzenie kultury korzystania z danych – takiej, w której decyzje strategiczne są testowane, mierzone i korygowane na podstawie wiarygodnych informacji. Ponieważ zdrowie publiczne na to zasługuje.

Tekst prof. dr. hab. n. med. Mateusza Jankowskiego z Zakładu Epidemiologii i Zdrowia Populacyjnego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego pochodzi z „Menedżera Zdrowia” 1/2026.

Przeczytaj także: „Jak często (i dlaczego) nie odwołujemy umówionych wizyt lekarskich?”„Mateusz Jankowski profesorem”.

Źródło:
Menedżer Zdrowia/Mateusz Jankowski
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Mateusz Jankowski dane dane medyczne