Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos

Limity w AOS mogą pogorszyć sytuację na SOR-ach

123RF

Wprowadzenie stawki degresywnej na kosztochłonne badania diagnostyczne (m.in. na tomografię i rezonans) mogą pogorszyć trudną sytuację szpitalnych oddziałów ratunkowych – oceniają dyrektorzy lecznic. Ich zdaniem to właśnie na SOR-ach będą szukali pomocy pacjenci, którzy nie uzyskają jej w AOS. 

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie Irena Kierzkowska stwierdziła, że zmniejszenie dostępności badań dla pacjentów (tomografia, rezonans i badania endoskopowe – red.) mogą pogorszyć sytuację na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zarówno w sensie organizacyjnym, jak i finansowym.

– Liczymy, że na SOR może przyjść w tym roku ok. 2 tys. pacjentów więcej niż w minionym roku. Ci ludzie muszą gdzieś się zbadać, więc przyjdą na SOR, na którym rezonans i tomografia są dostępne – oceniła, dodając, że już teraz trafiają tam pacjenci, którzy powinni być obsłużeni przez lekarzy rodzinnych i poradnie specjalistyczne. Ponieważ chorzy nie mogą się na takie porady dostać, wybierają SOR. W ubiegłym roku na oddział ratunkowy w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie trafiło 16 tys. takich pacjentów.

Podobne obawy ma dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. Świętego Łukasza w Końskich Anna Gil. Wskazała, że pacjenci będą szukać możliwości szybszego wykonania diagnostyki w trybie nagłym. – Pacjentów zgłaszających się, żeby zrobić szybko tomografię albo rezonans, będzie coraz więcej – oceniła.

Dyrektorzy szpitali już teraz notują zwiększony napływ pacjentów na SOR w okresach świątecznych, gdy przychodnie POZ kierują tam chorych. – Jeżeli to się stanie normą, to znowu szpitalne oddziały ratunkowe po prostu będą pękały w szwach, a koszty badań na nich będą przewyższały ryczałty, które mamy – podkreśliła. Z danych koneckiego szpitala wynika, że SOR przyjmuje blisko 3 tys. osób miesięcznie. Dla szpitali powiatowych oznacza to także dodatkowe obciążenia finansowe. – Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby robić nadwykonania i czekać rok na 50 proc. ich zapłaty – zaznaczyła Anna Gil.

Zamiast do specjalistów pacjenci idą na SOR

Na SOR Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie też przychodzą pacjenci, którzy nie mogą uzyskać porad specjalistów w rozsądnym terminie. – W weekendy przyjmujemy i udzielamy mnóstwo porad okulistycznych i laryngologicznych, mimo że okulistyka i laryngologia nie są zakresami systemu ratownictwa medycznego. Ludzie po prostu przyjeżdżają z całego województwa, bo są kolejki i nie mogą się dostać do poradni. W weekend okulista dyżurujący na oddziale potrafi przyjąć 20 pacjentów ambulatoryjnych – powiedziała Irena Kierzkowska, dodając, że „to się opłaca funduszowi, bo SOR-y dostają opłatę zryczałtowaną”.

Koordynator Oddziału Okulistycznego w olsztyńskim szpitalu wojewódzkim dr Janusz Pieczyński zauważył, że „weekendowe dyżury są najcięższe fizycznie i psychicznie”.

Mniej badań w AOS to dłuższa diagnostyka szpitalna i wydłużone pobyty?

Dyrektor Kierzkowska stwierdziła, że zmniejszenie dostępności rezonansu i tomografii będzie też wydłużało czas hospitalizacji chorego. – Trafi do nas pacjent, który powie, że coś go boli, i bez wykonania tomografii czy rezonansu nie będziemy wiedzieli nawet, na jakim oddziale go położyć. To spowoduje najdroższą diagnostykę, bo taka jest w szpitalu. I docelowo Narodowy Fundusz Zdrowia na tym straci, bo tańsza jest diagnostyka przedszpitalna – powiedziała.

Dodała też, że diagnostyka, którą pacjent może wykonać poza szpitalem, wydłuży też czas pobytu w lecznicy, gdy tymczasem NFZ zachęca, by hospitalizacje były jak najkrótsze. – Cała nasza misterna organizacja pracy może się posypać – obawia się dyrektor szpitala wojewódzkiego w Olsztynie, który od kilku lat wdraża z sukcesami procedury maksymalnie skracające pobyt chorych w oddziałach szpitalnych. Dzięki skracaniu szpital jest w stanie udzielić porad większej liczbie pacjentów.

Szpitale będą dostosowywać się do limitów?

O obawach dyrektorów szpitali wiedzą regionalne oddziały NFZ. Podczas rozmowy z Radiem Olsztyn szef warmińsko-mazurskiego NFZ Andrzej Zakrzewski powiedział, że te obawy są na razie przedwczesne. – Trzeba pamiętać, że na tomografię i rezonans trzeba mieć wskazanie, więc to nie jest tak, że każdemu to badanie jest wykonywane – wyjaśnił.

Na ten rok warmińsko-mazurski NFZ zapewnił finansowanie dla 180 tys. takich badań. – Jak zderzymy to z liczbą mieszkańców to znaczy, że każdy z nas raz na jakiś czas może się poddać temu badaniu – powiedział Andrzej Zakrzewski.

Szpital w Końskich już teraz dostosowuje liczbę świadczeń do limitów określonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (stawka degresywna dotyczy świadczeń udzielanych ponad limit – red.). – Prezes regionalnego NFZ wskazał, że dyrektorzy szpitali wiedzą, jakie mają limity, więc my teraz grzecznie do tych limitów będziemy się stosować – powiedziała dyrektor Anna Gil, przyznając jednocześnie, że w praktyce oznaczać to będzie wydłużenie czasu oczekiwania na diagnostykę.

Przeczytaj także: „To lekarze POZ będą tłumaczyć się z limitów w AOS”.

Menedzer Zdrowia linkedin

Źródło:
PAP
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: AOS SOR szpital szpitale stawka degresywna badania diagnostyczne ambulatoryjne świadczenia diagnostyczne kosztochłonne tomografia rezonans USG diagnostyka obrazowa Irena Kierzkowska Anna Gil Janusz Pieczyński Andrzej Zakrzewski