Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Sejmowa arytmetyka – czy Jolanta Sobierańska-Grenda znika?

PAP/Leszek Szymański

Zmiany w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej rozzłościły opozycję – posłowie Razem i PiS zapowiedzieli, że złożą wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia. Co wydarzy się, gdy dojdzie do głosowania w tej sprawie? „Menedżer Zdrowia” policzył i popytał. 

  • Najpierw Aleksandra Owca, Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza z Lewicy zarzucili szefowej resortu, że nie radzi sobie z trudną sytuacją finansową w systemie ochrony zdrowia, której konsekwencją jest ograniczanie ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych.
  • Potem Katarzyna Sójka i Przemysław Czarnek zorganizowali przed resortem konferencję prasową. Mówili o „kolejkach śmierci”
  • I jedni, i drudzy chcą odejścia Jolanty Sobierańskiej-Grendy
  • Politycy opozycji jako główny powód żądania dymisji minister podawali zmiany w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, o których „Menedżer Zdrowia” na bieżąco informuje w tekstach z cyklu „Limity w AOS”
  • Czy jest szansa (dla opozycji) lub zagrożenie (dla koalicji), że politycy poprą wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy?
  • „Menedżer Zdrowia” zdobył jednoznaczne deklaracje

Limity w AOS

5 marca szefostwo Narodowego Funduszu Zdrowia zapowiedziało zmiany w finansowaniu nadwykonań niektórych świadczeń zdrowotnych – najpierw NFZ zamierzał płacić za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, takich jak gastroskopia, kolonoskopia, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa, tylko 40 proc. ich wartości i rozliczając je pod koniec roku.

Po tych doniesieniach się zaczęło!

Propozycję krytykowali niemal wszyscy – dyrektorzy podmiotów lecznicznych, lekarze, przedstawiciele organizacji pacjenckich – na bieżąco informujemy o tym w tekstach z cyklu „Limity w AOS”.

Ostatecznie decydenci nie zdecydowali się na płacenie 40 proc. wartości za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, ale... na trochę więcej: 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię, a 50 proc. za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową.

31 marca opublikowano zarządzenie nr 34/2026/DSOZ prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniające zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna.

W wyniku konsultacji zmieniono termin wejścia w życie zarządzenia, wskazując na świadczenia udzielone od 1 kwietnia 2026 r. (pierwotnie nowe reguły rozliczeń obowiązywać miały od początku 2026 r.) i podwyższono współczynniki, które będą miały zastosowanie do finansowania świadczeń wykonanych ponad limit określony w umowach z 0,4 do:

  • 0,5 dla badań tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego,
  • 0,6 dla badań endoskopowych: gastroskopii i kolonoskopii.

Zmiany nie uspokoiły polityków z opozycji, którzy wsłuchując się (i wczytując w to, o czym pisaliśmy w „Menedżerze Zdrowia”) w głosy krytyki, zdecydowali się na wzmocnienie przekazu i eskalację emocji. Mówili o „wyroku śmierci dla wielu ludzi”, „zamachu na zwykłego Polaka” i „skazywaniu na śmierć”. Pytali o to, kto weźmie odpowiedzialność za to, że minister zdrowia bezradnie rozkłada ręce.

Zapowiedź wniosku o wotum nieufności po raz pierwszy

2 kwietnia politycy z partii Razem oficjalnie zażądali dymisji minister zdrowia – pisaliśmy o tym w tekście „Wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia”.

Aleksandra Owca, Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza zarzucili szefowej resortu, że nie radzi sobie z trudną sytuacją finansową w systemie ochrony zdrowia, której konsekwencją jest ograniczanie ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych.

– Ograniczana jest dostępność do diagnostyki – kolonoskopii, gastroskopii, rezonansów magnetycznych i tomografii komputerowych. Ale te działania będą szły dalej… Zapowiada to sama minister zdrowia, mówiąc, że dostępność musi iść w parze z tym, jakie są możliwości finansowania w systemie ochrony zdrowia. Kto poniesie konsekwencje tego, że rządzący nie potrafią znaleźć dodatkowych pieniędzy? Kto weźmie odpowiedzialność za to, że minister zdrowia bezradnie rozkłada ręce? – pytała Marcelina Zawisza.

– Nie możemy oszczędzać na zdrowiu Polek i Polaków, a dokładnie to robi rząd Donalda Tuska – oceniła.

– A przecież były zapewnienia premiera, kiedy tworzył rząd, że nic, co było dane, nie będzie zabrane. W tej chwili zabierane jest bezpieczeństwo pacjentów – podkreśliła posłanka Razem, informując, że jej partia przygotowuje wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

– Nie ma naszej zgody na to ograniczanie dostępności do systemu ochrony zdrowia – stwierdziła.

Adrian Zandberg dodał, że to będzie test dla partii, które deklarują sprzeciw wobec ograniczania dostępu do diagnostyki i świadczeń.

– Szanowni politycy z Lewicy i Polski 2050, jeśli nie popieracie tych decyzji, czekamy na wasze podpisy pod wnioskiem o dymisję minister zdrowia – zaapelował Zandberg.

Krótko o wotum

Wniosek o wotum nieufności może zgłosić co najmniej 69 posłów. 

Do wyrażenia przez Sejm wotum wobec ministra (w skrócie – odwołania go) konieczna jest bezwzględna większość głosów ustawowej liczby posłów. Oznacza to, że za odwołaniem musi zagłosować co najmniej 231 posłów (przy pełnym składzie Sejmu liczącym 460 posłów), niezależnie od liczby posłów obecnych na sali w trakcie głosowania.

Jeśli Sejm przegłosuje wotum nieufności większością 231 głosów, prezydent jest zobowiązany odwołać ministra.

Politycy PiS zgodzili się z Razem

7 kwietnia wiceprezes PiS Przemysław Czarnek i była minister zdrowia, posłanka Katarzyna Sójka przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia krytykowali działania kierownictwa resortu – o tym więcej w tekście „2026 to rok profilaktyki?”.

Także skupili się na zmianach w AOS.

– Otóż, 2026 został ogłoszony rokiem profilaktyki, aby zachęcić Polaków do wcześniejszego badania się, by ci nie chorowali, a leczenie było tańsze. I to właśnie w tym czasie podjęto decyzję o ograniczeniu finansowania badań profilaktycznych, zdecydowano się na ograniczenie finansowania badań profilaktycznych. To jest najlepszy przykład tego, co się dzieje w rządzie pana premiera Donalda Tuska i w Ministerstwie Zdrowia pani Sobierańskiej-Grendy – drwił Czarnek.

– To jest generowanie „kolejek śmierci” – mówiła Sójka.

Co dalej?

Czy zapowiadane wnioski mają szansę na sejmowe poparcie wymaganej większości, czyli 231 posłów?

„Menedżer Zdrowia” popytał i policzył.

Ilu posłów i z których klubów?

Stan na 15 kwietnia jest taki:

  • Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość to 188 posłów,
  • Klub Parlamentarny Koalicja Obywatelska (Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni – 156,
  • Klub Parlamentarny Polska 2050 – 15,
  • Klub Parlamentarny Polskie Stronnictwo Ludowe – 32,
  • Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy (Nowa Lewica, Polska Partia Socjalistyczna, Unia Pracy – 21,
  • Klub Poselski Konfederacja – 16,
  • Koło Poselskie Razem – 4 (Maciej Konieczny, Marta Stożek, Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza)
  • Koło Poselskie Demokracja Bezpośrednia – 4 (Jan Ardanowski, Paweł Kukiz, Tomasz Rzymkowski i Jarosław Sachajko),
  • Koło Poselskie Konfederacja Korony Polskiej – 3 (Roman Fritz, Włodzimierz Skalik i Sławomir Zawiślak),
  • Klub Parlamentarny Centrum – 15,
  • posłowie niezrzeszeni – 6 (Marek Jakubiak, Marcin Józefaciuk, Paulina Matysiak, Joanna Mucha, Paweł Zalewski i Tomasz Zimoch).
  • Razem i PiS (4 + 188 = 192) [liczba posłów danej partii; suma głosów popierających dymisję – red.]

Można założyć, że wszyscy posłowie z Razem i PiS zagłosują za odwołaniem minister zdrowia – to już 192 głosy.

Zdobycie liczby potrzebnej do przegłosowania nie jest niemożliwe. Tym bardziej że w przeszłości zdarzało się, że nie było kompletu posłów z Koalicji Obywatelskich w trakcie ważnych głosowań. Między innymi 21 listopada 2024 r., kiedy głosowano w sprawie wotum wobec byłej już minister zdrowia Izabeli Leszczyny, trzech posłów z partii nie pojawiło się na sali plenarnej.

Jak będzie tym razem?

– Opozycja ma prawo składać wnioski o wotum nieufności. My będziemy, oczywiście, głosować przeciw –zapowiedział rzecznik rządu Adam Szłapka.

– Jeśli posłowie chcą krytykować panią minister, niech zaczną od siebie – podkreślił.

Nie zakładając nawet nieobecności rządzących, to oznacza, że do „uzbierania” odpowiedniej liczby głosów wystarczy przekonać 39 osób.

W przypadku niektórych nie wydaje się to takie trudne.

  • Konfederacja Korony Polskiej (3 + 192 = 195)

Znając niechęć do rządu posłów z Konfederacji Korony Polskiej, można z góry doliczyć 3 kolejne głosy poparcia. 

  • Konfederacja (16 + 195 = 211)

Podobnie z Konfederacją.

To „Menedżer Zdrowia” potwierdził w partii.

– Wszyscy posłowie z Konfederacji powinni zagłosować za takim wnioskiem. Nie ma rozsądniejszej opcji – odpowiedział na pytanie „Menedżera Zdrowia” o odwołanie minister zdrowia Michał Urbaniak, dyrektor Biura Prasowego Konfederacji.

  • Demokracja Bezpośrednia (4 + 211 = 215)

Wszystko wskazuje na to, że także posłowie Demokracji Bezpośredniej nie zaskoczą.

Jarosław Sachajko to polityk, który głosuje zdecydowanie częściej jak politycy Prawa i Sprawiedliwości. Od lat związany jest z prawicą – w wyborach parlamentarnych w 2023 r. startował z list PiS.

Także Krzysztofowi Ardanowskiemu, Pawłowi Kukizowi i Tomaszowi Rzymkowskiemu bliżej do PiS niż do KO – łączy ich wspólna historia współpracy.

Doliczamy 4 głosy.

Razem, Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja Korony Polskiej, Konfederacja i Demokracja Bezpośrednia – jednogłośnie 

Po zsumowaniu głosów Razem, Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji Korony Polskiej, Konfederacji i Demokracji Bezpośredniej wychodzi 215.

Do zdymisjonowania minister brakuje zatem jedynie 16 głosów.

Co z pozostałymi?

  • Lewica (20; 215)

„Menedżer Zdrowia” spytał o zdanie także Lewicę.

– Jesteśmy krytyczni wobec wielu działań podejmowanych w ostatnich miesiącach przez Ministerstwo Zdrowia, ale o składzie tego rządu nie będą decydować PiS i Konfederacja. Będziemy głosować przeciw odwołaniu minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, jednocześnie domagając się konkretnych zmian w działaniu resortu – stwierdził rzecznik partii Łukasz Michnik.

– W klubie Lewicy nie będzie jednak dyscypliny głosowania – dodał Łukasz Michnik.

Zatem do odwołania minister pozostaje do zdobycia 16 głosów.

Wydaje się, że w tej sprawie najważniejsze będzie to, co zrobią politycy Polski 2050 i Centrum – i jednych, i drugich jest po 15.

  • Polska 2050 (15; 215)

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda może być także spokojna o poparcie polityków z Polski 2050.

„Menedżer Zdrowia” od biura prasowego Polski 2050 otrzymał oficjalny komunikat w tej sprawie.

– Polska 2050 od początku jest lojalnym koalicjantem i w sprawach dotyczących funkcjonowania rządu stoimy po stronie ministrów rekomendowanych przez strony umowy koalicyjnej. Takie podejście przyjmujemy również w odniesieniu do ewentualnych wniosków o wotum nieufności – podkreślono.

  • Centrum (15; 215)

Z Centrum jest podobnie. 

Również od tego klubu „Menedżer Zdrowia” dostał zapewnienie o wsparciu. 

– Klub Parlamentarny Centrum jest częścią koalicji rządzącej. Jedną z podstawowych zasad koalicyjnych jest obrona ministrów własnego rządu przed opozycją. W związku z tym będziemy głosować w całości za odrzuceniem takiego wniosku – poinformował przewodniczący Klubu Parlamentarnego Centrum Mirosław Suchoń. 

Do dymisji szefowej resortu zdrowia brakuje zatem 16 głosów.

W zaistniałej sytuacji ważne są także głosy posłów niezależnych.

Co z niezależnymi?

  • Posłowie niezależni (6; 1 + 1 + 215 = 217)

Posłanka niezależna Paulina Matysiak (wcześniej w Razem, a dziś coraz częściej współpracująca z Prawem i Sprawiedliwością) przekazała „Menedżerowi Zdrowia”, że będzie głosować za odwołaniem minister zdrowia.

– Z niepokojem obserwuję to, co dzieje się z polską ochroną zdrowia, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Uważam, że każdy obywatel, niezależnie od tego, czy mieszka w dużej aglomeracji, mniejszym mieście, czy na wsi, zasługuje na bezproblemowy dostęp do leczenia – podkreśliła.

Doliczamy więc kolejny głos – wychodzi 216.

Bardziej powściągliwy był Marcin Józefaciuk (który do Sejmu w kadencji 2023–2027 startował jako bezpartyjny z list Koalicji Obywatelskiej, a po wyborach wstąpił do Platformy Obywatelskiej i należał do klubu parlamentarnego KO, by ostatecznie w listopadzie 2025 roku zrezygnować z członkostwa w nim).

Stwierdził, że wniosek jeszcze nie został złożony.

– Nie jest więc możliwe merytoryczne odniesienie się do niego – skomentował.

Marek Jakubiak jest powszechnie uznawany za polityka o poglądach prawicowych, a konkretnie narodowo-konserwatywnych i wolnościowych gospodarczo. Zdecydowanie bliżej mu do PiS i utrudniania pracy KO niż wsparcia minister zdrowia. Raczej poprze jej dymisję – będzie zatem 217 głosów za odwołaniem.

Tomasz Zimoch w sierpniu 2025 r. opuścił klub parlamentarny Polska 2050 po konflikcie z liderem partii, Szymonem Hołownią. Jako poseł niezrzeszony może głosować według własnego uznania, bez oglądania się na instrukcje koalicyjne. 

Czy to zrobi? Raczej nie. Nie doliczamy jego głosu.

Podobnie jak Pawła Zalewskiego i Joanny Muchy – także im bliżej do Koalicji Obywatelskiej. 

  • Polskie Stronnictwo Ludowe (32; ? + 217)

Co zrobią ludowcy?

To ich wybór jest najważniejszy w tej sprawie. 

Nie są zadowoleni z tego, co dzieje się w ochronie zdrowia – to fakt. Ostatnio do Sejmu wnieśli projekt dotyczący zmian w systemie ochrony zdrowia. Zapisano w nim lepsze finansowanie ochrony zdrowia, ulgi podatkowe dla osób korzystających z prywatnej opieki medycznej i szpitale czołowe. To znamienne. Podobnie jak to, że ich szef, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, coraz częściej dogaduje się z częścią polityków Prawa i Sprawiedliwości (na przykład z Mateuszem Morawieckim). 

– Zapowiedź wotum nieufności wobec minister zdrowia pokazuje ciekawą zbieżność interesów. PSL, odcinając się od problemów obecnego resortu zdrowia, ustawia się jako naturalny sukcesor tej teki w razie rekonstrukcji rządu. A patrząc na sondaże wyborcze, kto wie, czy taka współpraca nie zwiastuje „doklejenia” się PSL do PiS w nadchodzących wyborach parlamentarnych, lub jakiegoś mariażu na przykład z wychodzącą z PiS frakcją Mateusza Morawieckiego – skomentował „Wprost”.

Wymowne jest też to, że „Menedżer Zdrowia”, mimo usilnych prób uzyskania jasnej deklaracji w sprawie wotum, nie dostał żadnej odpowiedzi, a także to, że osoba blisko związana z partią (zawsze chętnie się wypowiadająca) nie chciała ani nie potwierdziła, ani nie zaprzeczyła, czy poprą minister.

Więcej powiedział za to poseł PSL Marek Sawicki 15 kwietnia w RMF FM.

Jak zrecenzował pracę minister zdrowia?

– Ja jej nie znam, trudno ją ocenić. Pewne jest jednak to, że z jej resortu nie wyszły żadne istotne projekty zmian – stwierdził.

– Czekanie i nicnierobienie nie rozwiązuje problemu systemu ochrony zdrowia – ocenił poseł.

Do odwołania brakuje 14 głosów.

Wystarczy zatem, aby prawie połowa z 32 polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego (którzy oficjalnie są w koalicji rządzącej), stwierdziła, że działania zdrowotne nie są odpowiednie, i Jolanta Sobierańska-Grenda będzie musiała opuścić resort.

Kiedy poznamy werdykt?

Termin głosowania w sprawie wotum

Do 14 kwietnia politycy jeszcze nie złożyli wniosku o wotum nieufności wobec minister zdrowia.

Jeśli to zrobią, to zgodnie z konstytucją głosowanie nad wnioskiem może odbyć się nie wcześniej niż po upływie siedmiu dni od dnia jego złożenia. Dlaczego tylu? Chodzi o to, aby rząd miał czas na przygotowanie obrony, a posłowie na merytoryczną analizę zarzutów.

Kiedy odbędzie się głosowanie?

Mimo że mininum to siedem dni, maksimum nie jest sztywno określone. Termin poddania wniosku pod głosowanie wyznacza marszałek Sejmu.

„Menedżer Zdrowia” dowiedział się, że prawdopodobnym terminem rozpatrywania wniosku o wotum będzie posiedzenie Sejmu zaplanowane na 28, 29 i 30 kwietnia.

Deklaracja premiera

Premier Donald Tusk pod koniec marca był pytany o przyszłość szefowej resortu zdrowia w związku z kontrowersjami wokół finansowania badań diagnostycznych – zapewnił, że nie przewiduje dymisji minister Sobierańskiej-Grendy.

– Ma moje pełne zaufanie w procesie wdrażania tych trudnych, ale niezbędnych reform, które mają ustabilizować finanse publicznej służby zdrowia – podkreślał premier.

Przeczytaj także: „Limity w AOS – kolejki dłuższe o 70 proc.”„Arytmetyka oszczędności”„Limity w AOS – kolejki dłuższe o 70 proc.”„Kto badania limituje, ten raka promuje”„Uwaga, limity!”„Limity w AOS – wyroki śmierci” i „Limity w AOS = brak diagnostyki”.

Więcej o zmianach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej po kliknięciu w poniższy baner.


Źródło:
Menedżer ZdrowiaPAPWprostRMF FM
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Jolanta Sobierańska-Grenda Jolanta Sobierańska-Grenda dymisja Jolanta Sobierańska-Grenda wotum nieufności czy Jolanta Sobierańska-Grenda będzie zdymisjonowana minister minister zdrowia polityka kto będzie głosować za wotum kto będzie głosować za wotum wobec minister zdrowia minister zdrowia dymisja minister zdrowia wotum nieufności minister zdrowia wotum Aleksandra Owca Adrian Zandberg Marcelina Zawisza Przemysław Czarnek Katarzyna Sójka Adam Szłapka Michał Urbaniak Jarosław Sachajko Krzysztof Ardanowski Paweł Kukiz Tomasz Rzymkowski Łukasz Michnik Mirosław Suchoń Paulina Matysiak Marcin Józefaciuk Marek Jakubiak Tomasz Zimoch Paweł Zalewski Joanna Mucha Władysław Kosiniak-Kamysz Mateusz Morawiecki Marek Sawicki limity AOS limity w AOS