Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl

Tkanka tłuszczowa zaburza cały układ hormonalny

Archiwum

Zaburzenia hormonalne, stan zapalny i stres oksydacyjny – to tylko część mechanizmów, przez które otyłość wpływa na płodność kobiet. – Problem zaczyna się już na poziomie komórki jajowej – mówi dr hab. Agnieszka Kozioł-Kozakowska, kierownik Pracowni Dietetyki Pediatrycznej na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.

Punktem wyjścia naszej rozmowy jest historia pani Asi – kobiety z otyłością, która miała trudności z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem. Czy to częsty problem?

Niestety tak. Otyłość istotnie zwiększa ryzyko problemów z płodnością. Co więcej, im dłużej trwa choroba otyłościowa, tym trudniej zajść w ciążę. Wynika to z faktu, że tkanka tłuszczowa działa jak dodatkowy organ, który zaburza funkcjonowanie całego organizmu.

Przede wszystkim dochodzi do rozregulowania osi hormonalnej. Tkanka tłuszczowa pośrednio wpływa na wydzielanie gonadotropin – LH i FSH – które regulują cykl miesiączkowy i owulację. Zaburzenia w ich poziomie prowadzą do nieregularnych cykli, a czasem do całkowitego braku owulacji.

Dodatkowo rośnie poziom leptyny oraz insuliny. Wysokie stężenie insuliny stymuluje produkcję androgenów w jajnikach, a te z kolei hamują dojrzewanie komórek jajowych, co może dodatkowo pogarszać problemy z owulacją. Otyłość często wiąże się także z zespołem policystycznych jajników (PCOS) lub nasila jego objawy, co jeszcze bardziej utrudnia zajście w ciążę.

Czyli można powiedzieć, że organizm „gubi się” hormonalnie?

Tak, to dobre uproszczenie. Nadmiar tkanki tłuszczowej zaburza sygnały hormonalne i prowadzi do nieprawidłowego dojrzewania komórki jajowej albo jej braku.

A co z jakością komórki jajowej? Czy otyłość wpływa również na ten aspekt?

Zdecydowanie tak. Tkanka tłuszczowa generuje stan zapalny i stres oksydacyjny. Powstające reaktywne formy tlenu mogą uszkadzać DNA, białka i lipidy w komórce jajowej. W efekcie taka komórka „starzeje się” szybciej i ma mniejszy potencjał rozwojowy.

To przekłada się na niższą zdolność do zapłodnienia, zaburzenia podziałów komórkowych, a także zwiększone ryzyko poronień i wad rozwojowych.

Problem zaczyna się, zanim jeszcze dojdzie do ciąży?

Dokładnie. Już na etapie komórki jajowej i zapłodnienia pojawiają się zaburzenia, które mogą rzutować na cały dalszy rozwój ciąży.

A jeśli kobiecie z otyłością uda się zajść w ciążę – z jakimi powikłaniami musi się liczyć?

Najczęstsze to cukrzyca ciążowa i nadciśnienie tętnicze. Otyłość nasila fizjologiczną insulinooporność w ciąży, co prowadzi do podwyższonego poziomu glukozy we krwi.

To z kolei wpływa na rozwój płodu – zwiększa ryzyko tzw. makrosomii, czyli dużej masy urodzeniowej dziecka. Takie dzieci mają większą predyspozycję do otyłości w przyszłości.

W takim razie mówimy o wpływie otyłości na kolejne pokolenia?

Tak, to zjawisko określamy jako programowanie metaboliczne. Warunki w życiu płodowym mogą wpływać na aktywność genów dziecka i jego zdrowie w dorosłości.

Wspomniała pani o makrosomii. Dlaczego to problem?

Dziecko z dużą masą urodzeniową ma więcej komórek tłuszczowych już na starcie. To zwiększa u niego ryzyko otyłości w przyszłości. Dodatkowo poród takiego dziecka jest trudniejszy i wiąże się z większym ryzykiem powikłań.

Czytałam, że wystarczy zrzucić 5–10 proc. masy ciała, by poprawić płodność. To rzeczywiście działa?

Tak. Nawet niewielka redukcja masy ciała może znacząco poprawić sytuację. Dochodzi do zwiększenia wrażliwości na insulinę, zmniejszenia stanu zapalnego i częściowego „wyciszenia” zaburzeń hormonalnych.

Nie chodzi o osiągnięcie idealnej masy ciała, tylko o poprawę stanu metabolicznego.

W internecie ogromną popularnością cieszą się tzw. diety cud – często bardzo restrykcyjne, eliminacyjne, jak np. dieta ketogeniczna. Czy kobiety planujące ciążę powinny z nich korzystać?

Zdecydowanie nie. Drastyczne diety, szczególnie te niezbilansowane, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku – zwłaszcza w okresie okołokoncepcyjnym. W tym czasie organizm kobiety powinien być jak najlepiej przygotowany metabolicznie i odżywczo do ciąży.

Restrykcyjne diety często prowadzą do niedoborów kluczowych składników, takich jak kwas foliowy, żelazo czy witaminy z grupy B. To może negatywnie wpływać nie tylko na płodność, ale również na rozwój zarodka już od pierwszych dni po zapłodnieniu.

Dodatkowo w trakcie szybkiej redukcji masy ciała często dochodzi do utraty masy mięśniowej, co jest formą niedożywienia białkowo-energetycznego. To stan, który zdecydowanie nie sprzyja ani zajściu w ciążę, ani jej prawidłowemu przebiegowi.

Kolejnym aspektem jest wpływ takich diet na mikrobiotę jelitową. Diety eliminujące duże grupy produktów, zwłaszcza roślinnych, mogą prowadzić do tzw. dysbiozy, czyli zaburzenia równowagi mikroorganizmów jelitowych. To z kolei sprzyja stanowi zapalnemu i może zwiększać ryzyko otyłości – także u dziecka.

Dlatego zamiast „diet cud” rekomendujemy racjonalną, zbilansowaną dietę opartą na zasadach zdrowego żywienia, najlepiej prowadzoną pod opieką specjalisty.

Gdzie kobiety z otyłością mogą szukać pomocy?

Leczenie otyłości powinno być interdyscyplinarne. Potrzebny jest lekarz, dietetyk, często psycholog. Niestety w Polsce brakuje systemowych rozwiązań, więc pacjentki często muszą szukać pomocy prywatnie lub w fundacjach.

A co z mężczyznami? Czy ich otyłość ma znaczenie?

Oczywiście. Otyłość u mężczyzn również wpływa na płodność – pogarsza jakość plemników i zaburza gospodarkę hormonalną. Odpowiedzialność za poczęcie dziecka leży po obu stronach.

Na koniec – czy dieta może wpłynąć na płeć dziecka?

Nie ma wiarygodnych dowodów naukowych, które by to potwierdzały. To raczej popularne przekonania niż fakty.

Przeczytaj także: „Otyłość – mamy nowe narzędzia, ale problem jest coraz większy”.

Menedzer Zdrowia linkedin

Źródło:
PAP
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: otyłość choroba otyłościowa płodność kobieta kobiety zaburzenia hormonalne dziecko płód rozwój płodu ciąża Agnieszka Kozioł-Kozakowska