To jakby utylizacja ratownictwa medycznego
Sąd orzekł, że musimy odebrać od firmy Pfizer 64 mln dawek preparatu i zapłacić za nie 5 644 290 747 zł. – To koszt rocznego utrzymania ratownictwa medycznego. I jeszcze zostałby miliard na chemioterapię – porównała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Belgijski sąd nieprawomocnie orzekł, że Polska musi odebrać od koncernu farmaceutycznego 64 mln dawek preparatu i zapłacić za nie 5 644 290 747 zł – „Menedżer Zdrowia” informował o tym w tekstach „Głupota poprzedników i niechciany spadek premiera Tuska” i „Wyrok w sprawie Pfizera – 6 mld zł za szczepionki, które pójdą do kosza”.
Co stanie się ze szczepionkami?
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda powiedziała, że zostaną zniszczone.
– Te miliardy złotych to 64 mln dawek szczepionki, które będziemy zobowiązani odebrać i zutylizować. To nie są tylko cyferki, to konkretne świadczenia zdrowotne i konkretna pomoc, której moglibyśmy udzielić – stwierdziła minister zdrowia, sugerując, że tak by się stało, gdyby nie nieudolność polityków z Prawa i Sprawiedliwości, kiedy w czasie ich rządów zamówiono preparat, ale nie odebrano i nie zapłacono.
– 6 mld zł to roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych, roczny koszt kształcenia rezydentów, sześć razy więcej tomografów komputerowych, trzy razy więcej rezonansów magnetycznych lub koszt rocznego utrzymania ratownictwa medycznego i miliard na chemioterapię – wyliczyła minister zdrowia podczas konferencji prasowej, która odbyła się 2 kwietnia.
Historia niechcianego spadku
Sprawa
zaczęła się w kwietniu 2022 r. – wtedy Polska, reprezentowana przez
ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, poinformowała Pfizera oraz
komisarza Unii Europejskiej do spraw zdrowia i bezpieczeństwa żywności,
że nie przyjmie zamówionych szczepionek.
Ówczesny premier Mateusz Morawiecki w liście do szefowej komisji Ursuli von der Leyen pisał, że nie będziemy odbierać preparatów Pfizera i jako bezpośrednią przyczynę podał „siłę wyższą, czyli wojnę w Ukrainie”, a Adam Niedzielski wprost oskarżał firmę o pazerność.
– Jest rzeczą oczywistą, że zysk to najlepsza zachęta biznesowa, ale nawet w biznesie powinien mieć on swoje granice – ocenił wtedy Niedzielski.
Odmowie przyjęcia szczepionek sprzeciwiło się szefostwo Pfizera, przekonując, że firma wykazała się elastycznością, aby dostosować się do sytuacji państw członkowskich, między innymi poprzez zastosowanie rozwiązań, takich jak zmiana harmonogramu dostaw i ustanowienie europejskiej sieci produkcyjnej.
– Podjęliśmy liczne próby dostosowania się do potrzeb. Niestety, wysiłki te okazały się nieskuteczne, a Pfizer nie miał innego wyboru niż wszczęcie postępowania sądowego w celu wyegzekwowania naszych praw wynikających z umowy – komentowała wtedy w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Karolina Nowaczyk-Tomasik z oddziału Pfizera w Polsce.
Ostatecznie przedstawiciele firmy wnieśli 21 września 2023 r. pozew przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.
Sprawa trafiła do sądu poza granicami Polski – prowadzona jest na podstawie belgijskiego prawa, a postępowanie toczy się przed izbą francuskojęzyczną sądu pierwszej instancji w Brukseli według procedury właściwej dla tego sądu. Zastępstwo procesowe wykonywane jest przez przedstawicieli kancelarii Strelia – Joannę Kolber i Jean-Pierre Fierensa.
Przeczytaj także: „Szczepionki od Pfizera? To nie my, to UE”.
Menedżer Zdrowia, PAP
