To przestępstwo, a nie błąd medyczny
Zdaniem prawników w debacie publicznej często myli się pojęcie błędu medycznego z przestępstwem. Ten pierwszy sam w sobie nie przesądza o odpowiedzialności karnej. Aby mówić o drugim przypadku, muszą zostać spełnione określone znamiona, w tym naruszenie zasad należytej staranności i zawinienie. Jeżeli sąd uznał, że doszło do przestępstwa, to oznacza, że stwierdził spełnienie tych przesłanek.
– Wyrok bezwzględnego więzienia dla trzech lekarzy skazanych w związku ze śmiercią ciężarnej pacjentki z Pszczyny mieści się w dolnych granicach ustawowego zagrożenia karą i – w świetle doniesień medialnych – jest prawnie dopuszczalny – oceniła dr Sabrina Mana-Walasek, adwokat i doktor nauk prawnych, specjalizująca się w prawie karnym.
We wtorek 3 marca Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł wobec trzech lekarzy kary od roku do półtora roku bezwzględnego pozbawienia wolności oraz kilkuletnie zakazy wykonywania zawodu. Sprawa dotyczy śmierci ciężarnej pacjentki w 2021 r. w szpitalu w Pszczynie.
Proces toczył się z wyłączeniem jawności, a uzasadnienie wyroku nie zostało publicznie przedstawione.
Błąd medyczny sam w sobie nie przesądza o odpowiedzialności karnej
– Bazując na przekazach medialnych, można mówić o wypełnieniu znamion przestępstw polegających na narażeniu pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a w przypadku jednego z lekarzy – o nieumyślnym spowodowaniu śmierci. To nie jest wyłącznie „błąd medyczny” – powiedziała dr Mana-Walasek.
Jak podkreśliła, w debacie publicznej często myli się pojęcie błędu medycznego z przestępstwem.
– Błąd medyczny sam w sobie nie przesądza o odpowiedzialności karnej. Aby mówić o przestępstwie, muszą zostać spełnione określone znamiona, w tym naruszenie zasad należytej staranności i zawinienie. Jeżeli sąd uznał, że do niego doszło, to oznacza, że stwierdził spełnienie tych przesłanek – wskazała.
Nadrzędną wartością jest życie i zdrowie pacjenta
Zdaniem prawniczki w świetle obowiązujących przepisów nie ma wątpliwości, że w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia pacjentki nadrzędną wartością jest jej życie i zdrowie. – W tym zakresie przepisy są jasne – zaznaczyła.
Dr Mana-Walasek zwróciła uwagę, że ustawowe zagrożenie karą za nieumyślne spowodowanie śmierci wynosi do pięciu lat pozbawienia wolności, podobnie jak w przypadku narażenia osoby, wobec której sprawca ma obowiązek opieki.
– Orzeczone kary nie są karami maksymalnymi. Mówimy o dolnych granicach ustawowego zagrożenia. W tym kontekście trudno uznać je za szczególnie surowe – oceniła.
Wyjaśniła również, że sąd drugiej instancji mógł zaostrzyć wyrok wobec jednego z lekarzy, ponieważ apelację wniosła także prokuratura.

Odpowiedzialność karna nie zależy od zawodu sprawcy
Pytana, czy w interesie publicznym jest osadzanie lekarzy, których wykształcenie kosztowało państwo znaczne środki, dr Walasek podkreśliła, że odpowiedzialność karna nie zależy od zawodu sprawcy.
– Jeżeli sąd uznał, że zostało popełnione przestępstwo, to w interesie publicznym jest reakcja wymiaru sprawiedliwości. Niezależnie od tego, czy sprawcą jest lekarz, prawnik czy przedstawiciel innego zawodu. Przepisy obowiązują wszystkich jednakowo – zaznaczyła.
Dodała, że konsekwencją wyroku jest wyeliminowanie skazanych lekarzy z systemu ochrony zdrowia, ale nie jest to „wina systemu wymiaru sprawiedliwości, lecz konsekwencja popełnionego czynu”.
Sprawa wykraczała poza kwestie czysto medyczne
– Z doniesień wynika, że problem dotyczył także interpretacji przepisów i obaw przed odpowiedzialnością. To nie jest klasyczny błąd wynikający z niewiedzy medycznej, lecz zaniechanie działania w sytuacji, gdy należało ratować życie – powiedziała.
Jak podkreśliła, w świetle prawa życie i zdrowie kobiety ciężarnej mają pierwszeństwo w sytuacji zagrożenia. – Jeżeli dochodzi do śmierci pacjentki, wymiar sprawiedliwości ma obowiązek zareagować. Tego oczekuje również społeczne poczucie sprawiedliwości – podsumowała.
PAP

