A może limity na wypłaty?
Już dwie przedstawicielki Ministerstwa Zdrowia wspominały o procentowym limicie w budżetach szpitali, który mógłby być przeznaczany na wynagrodzenia.
I minister...
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda – w wywiadzie opublikowanym 1 kwietnia – poinformowała, że w rekomendacjach przekazanych podczas protestu przedstawicieli szpitali powiatowych i samorządów, który odbył się 3 marca 2026 r. przed resortem, zasugerowano jej wyodrębnienie ścieżki finansowania wynagrodzeń.
– Jednym z wariantów jest procentowy limit w budżetach szpitali, który mógłby być przeznaczany na wynagrodzenia – powiedziała, dodając, że w kraju ten udział to od czterdziestu paru procent po nawet dziewięćdziesiąt i więcej.
– Wspólnie z dyrektorami, przedstawicielami Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Narodowego Funduszu Zdrowia zastanawiamy się, czy postawienie takiej granicy będzie dobrym rozwiązaniem. Pozostawimy swobodę dyrektorom do kształtowania wynagrodzeń w swoich budżetach. Jestem gotowa, aby pracować nad takim rozwiązaniem – stwierdziła Jolanta Sobierańska-Grenda.
I wiceminister...
Do jej słów odniosła się 17 kwietnia wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, mówiąc o planach kierownictwa Ministerstwa Zdrowia na uregulowanie wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
– Pracujemy nad zmianami, które pozwolą racjonalnie zarządzać kadrami i spowodować, że dyrektorzy szpitali nie będą musieli rywalizować płacowo o medyków. Temu, między innymi, służą procesy konsolidacji. Wprowadzamy także możliwość wykonywania części świadczeń szpitalnych w trybie krótkotrwałym, do 12 godzin, bez konieczności pełnej hospitalizacji. To rozwiązanie lepiej odpowiada realnym potrzebom pacjentów, bo wiele procedur nie wymaga pobytu w szpitalu przez kilka dni. To także zmiana korzystna dla całego systemu, pozwoli lepiej wykorzystać zasoby szpitali, odciążyć personel z nadmiaru dokumentacji i zwiększyć liczbę wykonywanych świadczeń, co przełoży się na krótsze kolejki i większą efektywność leczenia – wyjaśniła.
Wiceminister Kęcka odpowiedziała (nie wprost) na pytanie, czy są plany kierownictwa resortu, by wprowadzić procentowy limit w budżecie szpitali, który mógłby być przeznaczany na wynagrodzenia.
– Koszty wynagrodzeń w poszczególnych podmiotach leczniczych znacznie się różnią. W niektórych ich udział to na przykład 60 proc. – zwróciła uwagę.
Podkreśliła, że poziom wydatków na wypłaty to kwestia bezpieczeństwa, bo szpitale oprócz płacenia medykom muszą kupować leki i wyroby medyczne.
Zapowiedziała też, że wkrótce resort zdrowia wyśle wniosek o wpis do porządku obrad Stałego Komitetu Rady Ministrów rozwiązania, które umożliwi zbieranie informacji o wynagrodzeniach przypisanych do PESEL i numeru prawa wykonywania zawodu.
– Medycy mogą pracować w kilku podmiotach. Chcemy wiedzieć, jak kształtują się ich zarobki. To kwestia przejrzystości. Dane będą podstawą dla ewentualnych zmian – przekazała.
Przeczytaj także: „Niech nie jadą!”, „Ile w kieszeni medyka od lipca 2026 r.” i „Milioner w cztery miesiące”.
PAP
