Kara może przyjść za późno
Sejm
– Przyjrzymy się naszej ustawie i mechanizmom, które zostały zakwestionowane przez Pana Prezydenta. Rządowa ustawa „Lex szarlatan” miała na celu przede wszystkim zwiększenie poczucia bezpieczeństwa pacjenta poprzez działania prewencyjnie, a tego w projekcie prezydenta brakuje – powiedziała wiceminister Katarzyna Kęcka.
Wiceminister Katarzyna Kęcka skomentowała decyzję prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą rządowej nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (RPP), tzw. „Lex szarlatan”. Prezydent skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej i przedstawił własny projekt w tej sprawie. Pisaliśmy o tym w tekście: Karol Nawrocki i jego ustawa.
Wiceminister Kęcka przyznała, że „wszyscy są rozgoryczeni tą decyzją”.
– Zależy nam na bezpieczeństwie pacjenta, aby nie tracił on tego czasu, który jest tak niezwykle ważny, zwłaszcza w przypadku choroby nowotworowej. Każde odwlekanie leczenia, które jest leczeniem uznanym, opartym na dowodach naukowych powoduje, że te straty są nieodwracalne. Niedawno wypowiadali się onkolodzy z Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie zwracając uwagę na to, że pacjenci niejednokrotnie wracają do nich zbyt późno. I to jest ten moment, kiedy balansujemy już pomiędzy możliwością udzielenia pomocy a zapewnieniu opieki paliatywnej, bo już jest za późno na leczenie klasyczne – powiedziała Kęcka.
Wiceminister zaznaczyła, że rządowa ustawa „Lex szarlatan” miała na celu przede wszystkim zwiększenie poczucia bezpieczeństwa pacjenta poprzez działania prewencyjnie. To znaczy, że Rzecznik Praw Pacjenta mógł zareagować na sygnały, że są prowadzone pseudomedyczne praktyki, a pacjentowi przekazywane są informacje wprowadzają w błąd. Działania prewencyjnie miałyby skutecznie zniechęcić osoby stosujące pseudomedycynę do kontynuowania takich praktyk.
– Ustawa miała spowodować, że takie osoby zaprzestałyby żerowania na strachu i na ludzkich dramatach – wskazała Kęcka.
– Gdy pojawia się diagnoza nowotworu, następuje takie zderzenie z rzeczywistością. Zaczynają się pytania: „Dlaczego ja?” oraz paraliżujący strach o jutro i o to, czy uda się wygrać z czasem. W takiej sytuacji łatwo stać się celem dla pseudomedyków – powiedziała Kęcka. – Jak wiemy klasyczna medycyna potrzebuje chwili na diagnostykę, ale temu właśnie służy karta DiLO. Od momentu podejrzenia choroby pacjent trafia pod opiekę systemu ochrony zdrowia – dodała.
– Po stronie szarlatanów jest taki bardzo prosty mechanizm żerowania na niewiedzy, na obawach, na nadziejach i zwyczajnie na wyciąganiu pieniędzy. Rzecznik Praw Pacjenta otrzymuje takie zgłoszenia i one były przez biuro RPP zgłaszane do organów ścigania. Natomiast z uwagi na to, że nie było do tej pory mechanizmu regulującego, postępowania były oddalane – mówiła wiceszefowa resortu zdrowia.
– Przyjrzymy się naszej ustawie i mechanizmom, które zostały zakwestionowane przez Pana Prezydenta. Biorąc pod uwagę propozycję Pana Prezydenta i pójście w stronę Kodeksu karnego, kluczową kwestią jest czas. Jeżeli mówimy o Kodeksie karnym, to mamy organy ścigania, zebranie całego materiały dowodowego – to są miesiące pracy i tutaj brakuje charakteru prewencyjnego. W przypadku Kodeksu Karnego zastanawiamy się, kto jest winny, jaka będzie kara, tylko pytanie, czy ta kara nie nastąpi po śmierci pacjenta, który doświadczył pseudomedycznych praktyk. Projekt rządowy wypracował przede wszystkim mechanizmy prewencyjne, profilaktyczne, czyli skupienie się nie na tym, kto jest winien i kiedy nastąpi zadośćuczynienie, tylko podejmowanie działań, aby ocalić pacjenta, ocalić jego zdrowie. To jest kluczowa różnica – powiedziała Katarzyna Kęcka.

