Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Menedżer Zdrowia

Na cito trzeba odpolitycznić system ochrony zdrowia ►

Forum Ekonomiczne w Karpaczu


– Czy nie chcemy reformy w ochronie zdrowia? Absolutnie nie. Jeżeli nie ma gotowości do rozmowy, to nie po naszej stronie. Chcemy reform i mamy swoje rozwiązania – mówi w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski. 

  • We wtorek, podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski potwierdził, że w czwartek 10 września Stały Komitet Rady Ministrów (SKRM) zajmie się pakietem kluczowych reform ochrony zdrowia
  • Tym samym uspokajał opinię publiczną, że zapowiedziane reformy w zdrowiu będa procedowane
  • Zanim do tego doszło, w przestrzeni publicznej pojawiały się sprzeczne komunikaty. Najpierw, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, żaden z projektów reform nie pojawił się na pierwszym po wakacjach posiedzeniu Sejmu. Potem słyszeliśmy, że reforma dotycząca tzw. sufitów płacowych zostaje odroczona o rok
  • Środowisko poczuło się zdezorientowane. Coraz głośniej zaczęto mówić o tym, że propozycja reform wyszła ze strony obecnej koalicji rządzącej tylko po to, żeby przykryć aferę wokół Warszawskiego Szpitala Południowego
  • Koniec końców, w czwartek prace nad rządowym pakietem zmian w ochronie zdrowia się rozpoczęły. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to reakcja na medialne pogłoski, w których wybrzmiewa jedno – będą rozmawiać, dyskutować, a do wyborów i tak nic się nie wydarzy
  • „Menedżer Zdrowia” zapytał podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasza Jankowskiego o to, jak lekarze patrzą na proponowane zmiany i kto tak naprawdę nie chce reform
  • Zadaliśmy też pytanie, jakich reform chcą lekarze – o tym, co trzeba wprowadzić na już, powiedział nam prezes
  • Głos lekarzy i to, jakich reform potrzebujemy, w rozmowie z Łukaszem Jankowskim.

W czerwcu 2026 roku w wypowiedzi medialnej premier Donald Tusk powiedział, że reformy dotyczące ustawienia sufitu płacowego dla lekarzy czy ograniczenia czasu pracy wymagają gotowości lekarzy do rozmów, a tej on nie widzi. Przerzucił w ten sposób niejako odpowiedzialność za spowolnienie reform na środowisko lekarskie. Czy zarzut ten jest słuszny? Czy to lekarze betonują zmiany?

Środowisko lekarskie od wielu miesięcy prosi o spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem. Niestety, do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Jeżeli nie ma gotowości do rozmowy, to nie po naszej stronie. My przedstawiliśmy swoje propozycje: pakiet odpolitycznienia szpitali, zmiana wyceny procedur i wprowadzenie tachografów dla lekarzy, a więc limity czasu pracy. Rozwiązania te spowodowałyby, że lekarze nie mogliby pracować w trzech miejscach naraz. Dzięki temu – tam, gdzie są nadużycia, lekarze oszukują system – nie mogliby po prostu tego robić. Podkreślę raz jeszcze, ze swoimi propozycjami czekamy na spotkanie. 

Wywiad z prezesem NRL Łukaszem Jankowskim poniżej, pod wideo spisana rozmowa.

Obecnie mamy przygotowywane spotkanie z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym (Nowa Lewica – red.), które ma się odbyć w przyszłym tygodniu. Chcemy rozmawiać ze wszystkimi siłami politycznymi – dlatego, że mamy swoje rozwiązania. Patrzymy na propozycje reformy, widzimy, że one – choć starają się poprawić sytuację – niestety mogą spowodować ograniczenie dostępu do świadczeń zdrowotnych, zamykanie szpitali, prywatyzację systemu ochrony zdrowia.

To już nie czas na zarządzanie oburzeniem społecznym i nastawianie pacjentów przeciwko lekarzom. To najwyższy czas na merytorykę. My ze swojej strony jesteśmy gotowi do merytorycznych rozmów.

Miesiąc później, po wypowiedzi premiera, pojawił się pakiet reform, które miały być dość szybko wdrażane. 
Wszyscy oczekiwali, że już na pierwszym wrześniowym posiedzeniu Sejmu zaczną się prace nad nimi. Przyszedł wrzesień, a my znaleźliśmy się w chaosie informacyjnym. Z jednej strony słyszymy, że rozwiązania dotyczące sufitu płacowego zostaną odroczone o rok. Wczoraj natomiast wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zapowiedział, że rządowy pakiet reform trafi na czwartkowy Stały Komitet Rady Ministrów (SKRM). 
Czy rozumiecie, co się dzieje?

Nie tylko nie wiemy, co się dzieje, ale ten bałagan dotyka wprost to, co dzieje się w szpitalach. Placówki te zaczęły przygotowywać się do ewentualnego wygaszenia umów, które miałoby nastąpić w grudniu.
Teraz menedżerowie słyszą, że reforma jest odroczona. Wracają do rozmów z lekarzami, lekarze sami nie wiedzą, co będzie od stycznia, czy będą zlikwidowane kontrakty zadaniowe, czy też nie. Zrobił się chaos, bałagan. Jest to zupełnie niepotrzebne.

W naszej ocenie czterodniowy – bo w takim czasie powstawała ta reforma – pomysł na jakąś reformę jest nieporozumieniem. Należy usiąść ponad politycznymi podziałami, również ze stroną społeczną, i ustalić jakąś prawdziwą reformę. 

Do zmian, również dotykających nasze środowisko, jesteśmy dzisiaj gotowi. Nikt nie obroni lekarzy milionerów, którzy wyłudzają pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia. Nikt nie obroni dzisiaj tych medyków, którzy pracują w trzech miejscach naraz i to wykazują. Nikt tych patologii bronić nie chce, ale rozwiązanie nie może być gorsze niż choroba. 

Czyli reforma tak, ale zatem jaka? 

Taka, która będzie polegała – i tutaj zgadzają się z tym w zasadzie wszyscy uczestnicy debaty publicznej –
na odpolitycznieniu systemu ochrony zdrowia, na zmianie nadzoru właścicielskiego poprzez ujednolicenie go, w regionach – na konsolidacji szpitali i stworzeniu pewnej sieci, ale regionalnej, i na zastanowieniu się, jakiego systemu chcemy. Czy ma być to system rzeczywiście centralnie planowany, jak w tej chwili, czy wobec tego, że dziś system jest wydolny tylko dzięki temu, że mamy wsparcie z budżetu, trzeba przejść na inny system, np.  konkurujących ze sobą płatników. 

Tutaj trzeba głębokiego namysłu. 

Czy samorząd lekarski ma określony punkt reformy, który trzeba realizować na już, a także te, które będą wchodziły krocząco? 

Uważamy – nauczeni doświadczeniem afery, która wybuchła w Szpitalu Południowym – że na już należy wprowadzić tachografy, czyli limity czasu pracy. Mamy pomysły, jak zrobić to w taki sposób, żeby nie wywrócić działalności szpitali. Nie trzeba wprowadzać jakichś kart, tylko np. sprawdzać logowanie do systemu P1, w którym przecież wszyscy pracujemy. 

Sądzimy też, że na już trzeba odpolitycznić system ochrony zdrowia. Zapytaliśmy menedzerów szpitali, jak również partie polityczne, o to, kto z ich nominatów jest dziś dyrektorem szpitala albo jest w zarządach szpitali. Nie mamy do tej pory żadnej odpowiedzi. 

Myślę, że na już należałoby również doprowadzić przynajmniej do powstania pewnego niezależnego od polityków gremium, które zaproponowałoby zmianę popartą przez wszystkich.

A co z postawieniem sufitu płacowego? 

Sufit płacowy proponowany przez Ministerstwo Zdrowia to – mówiąc bardzo ostro – wydmuszka, która ma za zadanie tylko wciągnąć nas w negocjacje, czy to ma być 240, 250 czy 200 zł. Dzisiaj kominy płacowe to objaw choroby systemu, czyli złej wyceny procedur i jednocześnie braku kontroli nad tym, jak wykonywane są świadczenia.

Uważamy, że należy leczyć chorobę, czyli nadzór powinien być wzmocniony. Szpitale powinny być skupione w jednym ręku tak, żeby nie konkurowały ze sobą o kadrę. Wycena procedur powinna być ujednolicona. Wtedy nie trzeba byłoby odgórnie narzucać limitu, który ma rozpalić tylko emocje opinii publicznej. Nie chcemy zasiadać do negocjacji w tej sprawie. Do takich rozmów siadają dyrektorzy szpitali, którzy wprost mówią ministerstwu – nie tędy droga. 

Przeczytaj także: „Reforma w trybie odroczonym?” „Ministerialny pakiet reform – projekt nowelizacji”.

Więcej materiałów z XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: reforma pakiet reform ochrona zdrowia szpital szpitale Łukasz Jankowski Tomasz Maciejewski Donald Tusk Forum Ekonomiczne w Karpaczu 2026 Forum Ekonomiczne w Karpaczu