Wyślij
Udostępnij:
 
 
Zadowolony, nie musi raportować do godziny 10
Autor: Krystian Lurka |Data: 23.07.2019
 
 
Codzienne raporty są zbyt dużym kłopotem dla lekarzy i zarządzających placówkami ochrony zdrowia, dla tych, którzy muszą informować Narodowy Fundusz Zdrowia o czasie oczekiwania na wizytę u specjalisty lub na zabieg. Mają powody do radości, resort zapowiada zmiany.
- Odpowiadając na postulaty zarządzających placówkami, usuwamy z przepisu wymóg przesłania danych do godz. 10 rano – mówi wiceminister Janusz Cieszyński w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną". Podkreśla, że resort jednak nie chce całkiem odpuszczać i przekonuje, że wraz z rozwojem informatyzacji codzienne raportowanie będzie łatwiejsze.

O co chodzi i dlaczego zmiana się nie podoba?
- Od 1 lipca placówki ochrony zdrowia muszą raportować do NFZ czas oczekiwania na wizytę u specjalisty lub na zabieg. Do godz. 10 w każdy dzień roboczy są zobowiązane wysyłać informacje o pierwszym wolnym terminie udzielenia świadczenia według stanu na koniec dnia poprzedniego. Pacjenci mogą się cieszyć, dla przedstawicieli szpitali i przychodni to kłopot - poinformowaliśmy na początku lipca 2019 r.

- Codzienne raportowanie pierwszego wolnego terminu przy kłopotach kadrowych jest nierealne – przyznała Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, a Tomasz Adam, prezes zarządu Escalar Sp. z o.o., firmy specjalizującej się w doradztwie w zakresie rozliczeń i współpracy z NFZ, podał przykład. - U jednego ze świadczeniodawców, z którymi współpracujemy, realizującego umowy z NFZ w wielu zakresach, generowanie raportu trwa w systemie lokalnym około półtorej godziny. Dochodzi do absurdów, osoba odpowiedzialna za raportowanie zaczyna pracę po godz. 7 i… ma nadzieję, że podczas tworzenia tego pliku nie zdarzą się błędy techniczne i proces nie zostanie przerywany. Oznacza to, że pracownik ma w praktyce dwie lub trzy próby, żeby zdążyć do 10 – opisał Tomasz Adam.

- Każdorazowe zmiany w systemie informatycznym świadczeniodawców będą powodowały kłopoty techniczne, wynikające ze skomplikowanych procesów integracji systemów IT w publicznej ochronie zdrowia. Przekazywanie informacji statystyczno-rozliczeniowych odbywa się bowiem na zasadzie wymiany danych i każda zmiana wersji systemu stwarza ryzyko, że nagle coś przestanie działać – powiedział Tomasz Adam w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”. Podkreślił, że w przyszłości codzienne przekazywanie informacji o pierwszym wolnym terminie jest możliwe, ale wymaga wprowadzenia przez NFZ rozwiązań pozwalających na bezpośrednią integrację systemów.

Kłopoty dostrzegł też Szczepan Cofta, przewodniczący Polskiej Unii Szpitali Klinicznych i dyrektor Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego w Poznaniu.

- Zwracamy się o pilne zawieszenie konieczności sprawozdawania pierwszego wolnego terminu udzielania świadczeń w trybie codziennym - zaapelował Szczepan Cofta w liście adresowanym do ministra Łukasza Szumowskiego. Napisał, że to kolejne obciążenie administracji, które jednoznacznie skutkuje kolejnym wzrostem kosztów pracy z uwagi na konieczność dodatkowego opłacenia lub zatrudnienia pracowników, którzy będą wypełniać obowiązek sprawozdawczy w dni wolne od pracy. - Nowy wymóg to ewidentny przykład nadmiernej biurokratyzacji, w żaden sposób nie przyczyni się do rzeczywistej poprawy rzetelności przekazywania informacji, a wręcz powoduje, że dane nie będą mogły być odpowiednio weryfikowane - wyjaśnił Cofta.

Przeczytaj także: "Masz czas do godziny 10!" i "Zabielska-Cieciuch: Codzienne raportowanie kolejek nie jest dla wszystkich wykonalne".

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2019 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe