Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Powrót króla

PAP/Tomasz Gzell

Szefostwo resortu zdrowia oddaje berło, a prezes NFZ odzyskuje pełną władzę nad regionami i zyskuje ustawowe kompetencje do audytu dokumentacji – nawet w placówkach komercyjnych. Jeden z przyjętych przez rząd projektów ustaw pozwoli na jeszcze większą centralizację zarządzania ochroną zdrowia.

  • Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia odzyskuje pełną władzę nad dyrektorami oddziałów wojewódzkich – to odwrócenie reformy z 2014 r. i powrót do dawnej hierarchii
  • Nowe, bezprecedensowe uprawnienia pozwolą NFZ na wgląd w dokumentację medyczną i kadrową placówek, które nawet nie mają z nim umowy
  • Szef centrali stanie się ostatecznym arbitrem na lokalnych rynkach pracy, decydując o zawieszeniu rygorystycznych limitów zatrudnienia medyków

Przyjęty 22 września przez rząd projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (UD439) to dokument, który może fundamentalnie zmienić układ sił na polskim rynku medycznym. Sejm ma się nim zająć na posiedzeniu rozpoczynającym się 6 października.

Choć nowe przepisy dotyczą wielu aspektów systemu, wyłania się z nich jeden niezwykle wyraźny obraz: radykalne wzmocnienie pozycji prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (aktualnie funkcję tę pełni Filip Nowak). Centrala zyskuje kompetencje niespotykane w dotychczasowej historii tej instytucji. Szef funduszu nie tylko konsoliduje w swoich rękach pełnię władzy kadrowej, lecz także otrzymuje bezprecedensowe uprawnienia kontrolno-nadzorcze o charakterze systemowym.

Powrót do przeszłości

Pierwszą, wysoce symboliczną zmianą jest odzyskanie przez prezesa NFZ pełnej kontroli nad dyrektorami oddziałów wojewódzkich. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 107 ust. 2 to on będzie ich powoływał i odwoływał.

To odwrócenie reformy sprzed dekady. Przypomnijmy – stanowisko szefa centrali przestało decydować o tym, z kim współpracuje w regionach, na mocy ustawy uchwalonej w lipcu 2014 r. (za czasów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego). Od 1 stycznia 2015 r. bezpośredni nadzór nad dyrektorami oddziałów dzierżył minister zdrowia. Teraz kompetencja ta ma wrócić na ulicę Rakowiecką. Oznacza to centralizację decyzyjności i koniec ewentualnych napięć na linii resort–fundusz w kontekście polityki kadrowej w terenie.

Prezes patrzy w papiery. Także te prywatne

O ile roszady wewnątrz NFZ mają charakter ustrojowy, o tyle nowe uprawnienia audytorskie uderzą bezpośrednio w świadczeniodawców (a także w apteki na mocy dodanego art. 61a ust. 1a). I to wszystkich – nie tylko tych funkcjonujących dzięki środkom publicznym. Projekt przyznaje prezesowi funduszu prawo do nieodpłatnego dostępu do dokumentacji medycznej i kadrowej (w tym umów o pracę, ewidencji czasu pracy oraz kwalifikacji) podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Jak sprecyzowano w przepisach, dotyczy to zarówno komercyjnej działalności placówek kontraktowych (nowy art. 61ba), jak i dokumentów w jednostkach w stu procentach prywatnych, nieposiadających z płatnikiem żadnej umowy (zmieniony art. 192a).

To rozwiązanie bez precedensu. Dotychczas podmioty komercyjne mogły czuć się chronione przed bezpośrednimi ingerencjami urzędników w ich wewnętrzne struktury zatrudnienia, o ile sprawa nie dotyczyła realizacji kontraktu. Teraz centrala zyska wgląd w to, jak medycy dzielą czas między sektor publiczny a prywatny. Co więcej, prezes NFZ otrzymuje twardy oręż: za udaremnianie weryfikacji lub odmowę wydania dokumentacji będą grozić surowe grzywny do 30 tys. zł (zmieniony art. 193 ust. 1 pkt 10 i 12). Organ nadzorczy będzie mógł również nakładać kary umowne (m.in. za zignorowanie wezwań Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji – art. 31lc ust. 21) i wchodzić z ponowną kontrolą (art. 61d ust. 5a) tam, gdzie rzekomo pojawiły się nowe okoliczności.

Ręczne sterowanie rynkiem pracy

Projekt wprowadza ponadto restrykcje dotyczące łącznego czasu pracy osób wykonujących zawody medyczne. Ustawodawca chce ukrócić wieloetatowość, ale zdaje sobie sprawę, że kadrowo system może tego nie wytrzymać.

Z tego powodu w art. 132aa ust. 14 i 15 stworzono swoisty „wentyl bezpieczeństwa". W przypadku braku rąk do pracy lub problemów z zabezpieczeniem dyżurów to właśnie prezes NFZ – na wniosek świadczeniodawcy – będzie wyrażał zgodę na czasowe odstąpienie od rygorystycznych limitów (maksymalnie na sześć miesięcy). Oznacza to, że urzędnik staje się instancją decydującą o „być albo nie być" lokalnych szpitali, które bez jego zgody musiałyby zamykać oddziały. Zyskuje on potężne narzędzie wpływu na menedżerów – to z centrali przyjdzie ostateczna decyzja, komu na rynku pracy poluzować gorset, a komu go zacieśnić.

Zarządzanie po nowemu

Analiza dokumentu nie pozostawia złudzeń: zmierzamy w kierunku systemu, w którym NFZ przestaje być wyłącznie płatnikiem, a staje się potężnym nadzorcą całego rynku zdrowia w Polsce.

Przepisy o prezesie NFZ to część zdrowotnej ofensywy premiera Donalda Tuska

22 września Rada Ministrów przyjęła w sumie pięć ustaw:

To legislacyjna ofensywa, jakiej w branży dawno nie było – informowaliśmy o tym w tekście „Zdrowotna ofensywa Tuska – pięć projektów przyjętych”.

Przeczytaj także: „NFZ robi, co chce, bo konkurencji nie ma w grze” i „Rozbić NFZ”.

Menedzer Zdrowia facebook


Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: NFZ Narodowy Fundusz Zdrowia Ministerstwo Zdrowia Filip Nowak ochrona zdrowia kontrola NFZ prawo medyczne czas pracy lekarzy wieloetatowość prywatne kliniki placówki komercyjne limity zatrudnienia zarządzanie w ochronie zdrowia dyrektorzy oddziałów NFZ kary dla szpitali szpital szpitale apteki ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej centralizacja ochrony zdrowia