Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Milena Motyl

Bezradni kontra bezkarni. Dlaczego tak trudno ukrócić działalność szarlatanów?

Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie 

– Środowisku lekarskiemu zależy, by ustawa „Lex szarlatan” nie trafiła do szuflady. Liczymy na porozumienie między rządem a Kancelarią Prezydenta RP. Będziemy zachęcać do rozmów, być może w roli pośrednika i apelować o dopracowanie przepisów, aby uzyskały akceptację obu stron – powiedział „Menedżerowi Zdrowia” Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

  • 25 sierpnia odbyła się konferencja „ZERO tolerancji dla dezinformacji w medycynie!”, zorganizowana przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie
  • W dyskusji wzieli udział m.in. przedstawiciele środowisk lekarskiego i naukowego, administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, Policji i prokuratury 
  • Podkreślono, że walka z szarlanaterią jest bardzo trudna i żeby ją prowadzić, potrzebne są odpowiednie narzedzia, które wesprą rozwiązania wprowadzone już wcześniej do polskiego systemu prawnego 
  • Eksperci analizowali potrzebę wypracowania ścieżki administracyjnej i kwestię zwalczania pseudomedycznych praktyk poprzez dodanie nowych przepisów do Kodeksu karnego 
  • –Obecnie trudno jest skutecznie ścigać osoby, które krzywdzą Polaków, doprowadzając do utraty zdrowia bądź nawet życia. Postępowania toczą się latami, a one dalej mogą wykonywać działalność pseudomedyczną. Z tym jest największy problem – ocenił dr Artur Drobniak.

Bezradność wobec pseudospecjalistów 

– Dezinformacja w medycynie coraz częściej staje się zagrożeniem dla zdrowia i bezpieczeństwa polskich obywateli. Fałszywe informacje dotyczące metod leczenia, szczepień czy diagnostyki prowadzą do podejmowania przez pacjentów złych decyzji terapeutycznych, a także podważają zaufanie do zawodu lekarza czy innych wykształconych zawodów udzielających pomocy pacjentom – powiedział podczas konferencji Artur Drobniak, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Rzecznik Praw Lekarzy Naczelnej Izby Lekarskiej Grzegorz Wrona podkreślił, że samorząd lekarski skutecznie podejmuje wiele działań, które dyscyplinują lekarzy uprawiających szarlatanerię, ponieważ tylko w tym zakresie ma odpowiednie kompetencje – za pośrednictwem rzeczników odpowiedzialności zawodowej i sądów lekarskich. Z niepokojem obserwuje jednak, że osoby bez wykształcenia medycznego, które zarabiają na niewiedzy, rozpaczy i ludzkich tragediach, pozostają bezkarne.

– W ostatnich trzech latach, pełniąc swoje funkcje, podpisałem trzydzieści zawiadomień do organów ścigania. W tych trzydziestu sprawach prokuratura wszczęła postępowania, po czym je umorzyła, a w pozostałych odmówiła ich wszczęcia. Każdorazowo zaskarżaliśmy te decyzje, jednak postępowania i tak utknęły w martwym punkcie – powiedział Wrona.

– Czy to oznacza, że mamy się poddać i przejść do porządku dziennego nad tym, co lekarze widzą na co dzień? Oczywiście, że nie. Nasze uwagi zgłaszaliśmy na każdym etapie prac legislacyjnych – rządowym, sejmowym i senackim. Wskazywaliśmy błędy, które w naszej ocenie doprowadziłyby do tego, że postępowania byłyby nieskuteczne. Równocześnie wspieraliśmy Rzecznika Praw Pacjenta, który mocno działa w tym zakresie i chce tę walkę dalej prowadzić, ponieważ trafiają do niego dramatyczne relacje o tragediach ludzkich. Widzę jednak, jak bardzo rzecznik jest w swoich działaniach bezradny, jednak jest gotów dalej mierzyć się z falą hejtu i agresji – powiedział Grzegorz Wrona.

Podkreślił, że Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej w błyskawicznym tempie przygotowało uwagi do prezydenckiego projektu zmian w Kodeksie karnym oraz ustawie o prawach pacjenta i RPP. Prezydium NRL pozytywnie przyjęło propozycje zawarte w projekcie podkreślając, że w „Lex szarlatan” przewidziano jedynie administracyjnoprawny model zwalczania praktyk pseudomedycznych. W lipcu 2025 r. zawnioskowało o dodatkowe przepisy „wprowadzające odpowiedzialność karną osób, które biorą udział w wykonywaniu praktyk pseudomedycznych, zwłaszcza gdy praktyka taka ma na celu lub prowadzi do rezygnacji przez pacjenta z leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną albo do niepodjęcia takiego leczenia”.

– Samorządowi bardzo zależy, aby zaprzestać tolerancji dla praktyk pseudomedycznych. Dlatego uznaliśmy, że być może połączenie dwóch trybów –  karnego i administracyjnego, przyniesie oczekiwany rezultat – wskazał Rzecznik Praw Lekarzy NIL.

Po co mnożyć przepisy karne?

Jak podkreślił Jakub Bydłoń, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego Ministerstwa Zdrowia, ustawa o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, zwana „Lex szarlatan” nie zakładała zmiany przepisów karnych, do czego zmierza obecnie prezydent, lecz wprowadzenie rozwiązania sprawdzonego w polskim systemie prawnym, które jest wzorowane w dużej części na uprawnieniach przyznanych prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

– Nasze prace były ukierunkowane na wypracowaniu ścieżki administracyjne wzmacniającej ochronę praw pacjenta i to niekoniecznie przez karanie, ale przede wszystkim przez możliwość podejmowania działań prewencyjnych. Chcieliśmy wzmocnić rolę Rzecznika Praw Pacjenta – powiedział Bydłoń, wskazując, że ustawa zawierała rozwiązania takie jak ostrzeżenia publiczne czy decyzje tymczasowe, które nie były powiązane z trybem karnym.

–  Na etapie prac sejmowych do ustawy wprowadzono nowy rozdział, w którym zostały wydzielone kwestie związane z dezinformacją medyczną. Tam również nie mówiliśmy o karaniu, ale o informowaniu osób czerpiących informacje z sieci, że pewne rozwiązania są po prostu niesprawdzone. Chodziło o wyjaśnienie nieprawdziwych informacji. Ponadto ustawa zakładała prowadzenie rejestru stron internetowych, które zawierały różnego rodzaju dezinformację. Mamy nadzieję, że to rozwiązanie obroni się w Trybunale Konstytucyjnym – powiedział dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego.

Bydłoń wyjaśnił, że ustawa „Lex Szarlatan” nie wyposażała Rzecznika Praw Pacjenta w zbyt duże kompetencje. Przykładem jest rejestr dezinformacji medycznej, gdzie podmiot zagrożony wpisem na taką listę byłby o tym uprzednio informowany i miałby prawo do wniesienia sprzeciwu – zarówno przed, jak i po dokonaniu wpisu. Podkreślił również, że zarzuty o próbie ograniczania swobody dyskusji są bezpodstawne.

– Celem ustawy jest ochrona pacjenta i realizacja jego prawa do rzetelnej informacji. O ile pacjent otrzyma sprawdzone informacje od osób wykonujących zawody medyczne, o tyle osoby zajmujące się paramedycyną często wprowadzają pacjentów w błąd. Obecnie RPP nie ma kompetencji, aby interweniować poza sektorem medycyny – wskazał Jakub Bydłoń.

Luki w systemie ochrony pacjenta

Dyrektor przyznał, że nie ma organu, który mógłby szybko przeciwdziałać szkodliwym praktykom, zanim pojawi się poszkodowany lub grupa poszkodowanych. Dodał, że ustawa nie zakazuje prowadzenia działalności mającej na celu poprawę samopoczucia pacjenta, ale nie dotyczy samego zdrowia. Taka działalność musi się jednak związać z jasnym przekazem dla pacjenta – czy korzysta on z usług medyka, czy paramedyka, przy czym definicja paramedycyny nie została określona w polskim porządku prawnym.

– Dopóki nie postawimy granicy między medycyną opartą na faktach a rozwiązaniami niesprawdzonymi, to ta luka w systemie cały czas będzie istnieć. I choć możemy karać na podstawie Kodeksu karnego, to muszą zostać spełnione zawarte w nim przesłanki. Natomiast w sytuacji, w której zalecanie samej diety owocowej osobom chorym, na przykład dzieciom, może prowadzić do nieodwracalnej utraty zdrowia lub śmierci, to nasze działanie jest opóźnione, ponieważ tragicznego rezultatu nie da się już cofnąć – doprecyzował Jakub Bydłoń.

Odpowiedzialność państwa a odpowiedzialność prawna

– Prawo karne to w gruncie rzeczy prawo granic. Sięgamy po nie dopiero wtedy, gdy zawiodą wszystkie inne środki. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest ono panaceum na każde zło i samo w sobie nie wystarczy, by uzdrowić sytuację. Ustawa „Lex szarlatan” była pierwszym krokiem, aby porządkować pewne kwestie w obszarze prawa administracyjnego dając państwu narzędzie prewencyjne. Kodeks karny przewiduje szereg rozwiązań na gruncie bardzo ogólnym, które kryminalizują te najbardziej karygodne sytuacje, takie jak namawianie do korzystania z określonych terapii. Wyczerpuje to znamiona oszustwa, czyli sprawca wie, że  działa w złej wierze celem osiągniecia korzyści majątkowej. Takie sprawy są podejmowane i takie sprawy się toczą. Natomiast kwestia dezinformacji dotyczy szeroko pojętej tematyki mediów, gdzie mamy do czynienia z deepfake’ami. Szarlatani byli, są i będą, ale problemem jest to, że w świecie, w którym rozwinął się internet, bardzo szybko się rozprzestrzeniają. Na proste pytanie dostajemy wiele odpowiedzi. Jesteśmy bombardowani informacjami właśnie za pomocą różnych narzędzi i manipulacji deepfake’ami – powiedział Jacek Lachowicz z Departamentu Prawa Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości.

Przekazał, w resorcie trwają prace koncepcyjne nad uporządkowaniem kwestii wolności słowa, wolności wypowiedzi i jej granic. – Analizujemy różne opinie oraz zakres, w jakim możemy uregulować tę dziedzinę – wskazał Lachowicz.– Narzędzia do tego już są, chodzi o ich sprawne wykorzystanie. Duży nacisk kładziemy na prewencję. Chcemy pokazać, że każde niedozwolone działanie spotka się z szybką reakcją państwa – zaznaczył.

– Mamy już w prawie przepisy, takie jak oszustwo, narażenie na niebezpieczeństwo, nieumyślne spowodowania śmierci, stworzenie niebezpieczeństwa, zagrożenia dla życia i zdrowia, więc samo dodawanie nowych paragrafów nie rozwiąże problemu. Naszym celem nie jest tworzenie kolejnych narzędzi prawnych. Nie chodzi o to, żeby mnożyć przepisy karne, tylko aby znaleźć rozwiązania, które faktycznie pomogą – podkreślił Jacek Lachowicz.

Jakub Ciborski, prokurator okręgowy Warszawa – Praga zaznaczył, że rola prokuratury w całym procesie wymaga jasnego wyjaśnienia.

– Nasze działania mają charakter następczy – oceniamy to, co już się wydarzyło, czyli jeśli dojdzie do tragedii, ktoś składa zawiadomienie, dopiero wkracza prokuratura. Kluczowa jest prewencja, bo ma zapobiegać tragediom. W przypadku pseudomedycznych praktyk podstawą prawną jest zazwyczaj artykuł 286 Kodeksu karnego, czyli oszustwo. Jest on jednak bardzo złożony – ofiara musi zostać wprowadzona w błąd co do wyboru metody leczenia bądź przekonywana, że dane leczenie jest prawidłowe. Dodatkowo sprawca musi działać w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Udowodnienie tych wszystkich przesłanek nie jest więc proste – stwierdził Ciborski.

– Mieliśmy sprawę, gdzie osoby leczone onkologicznie zaprzestały terapii – wysłuchały osoby, która nie jest lekarzem, ale podawała się za lekarza i zaproponowała alternatywną, niekonwencjonalną metodę leczenia specyfikami sprowadzanymi z zagranicy. Co istotne, preparaty te nie były przeznaczone do leczenia ludzi, tylko zwierząt. Osoba ta pobierała za wizyty określone kwoty. Pokrzywdzeni zorientowali się, kiedy była wznowa onkologiczna, kiedy były już przerzuty. Nie udało się ich uratować - mówił Ciborski.

Czas, opinie i brak biegłych

Na pytanie, co jest największą trudnością dowodową w takiej sprawie, odpowiedział, że tego typu postępowania ciągną się latami.

W tym konkretnym przypadku praktyka pseudomedyczna wypełniła znamiona oszustwa w połączeniu z innymi przepisami dotyczącymi farmaceutyków – była więc konieczność uzyskania opinii Państwowego Instytutu Leków i przebadania tych specyfików. 

– Wszystko musi być udowodnione wprost, czyli ciężar dowodowy zebrania całego materiału spoczywa na prokuraturze, potem dopiero ocenia to sąd. I tutaj też gdzieś na marginesie był z tym związany lekarz pozostający  poza zarzutami. Mówię o tym dlatego, że aby można było ocenić sposób postępowania tej osoby, już oskarżonej, należało powołać biegłych lekarzy. Zebrał się zespół interdyscyplinarny z kilku dziedzin medycyny. Największą bolączką jest brak biegłych, którzy chcą opiniować, a jeżeli opiniują, to trwa to bardzo długo – od pół roku do nawet dwóch lat. Wiedza w tym zakresie jest na tyle specyficzna, że nie ma możliwości niektórych tych spraw zakończyć, nie mając takiej opinii – powiedział Jakub Ciborski.

Kiedy „Lex szarlatan 2.0”?

Prezes OIL w Warszawie dr Artur Drobniak w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” podkreślił, że Naczelna Izba Lekarska wystosowała apel ponad podziałami, w który zaangażowało się środowisko medyczne oraz eksperci, aby nie wrzucić ustawy „Lex szarlatan” do szuflady, tylko popracować nad nią tak, aby została zaakceptowana przez rząd i Kancelarię Prezydenta.

– Nam, lekarzom, jak i wszystkim medykom bardzo zależy, żeby ta ustawa weszła w życie, bo widzimy na co dzień dramat pacjentów, którzy zbyt późno lub wcale nie podejmują terapii mogącej uratować im życie. Problem szarlatanerii stał się naprawdę ważny społecznie i myślę, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, jak i Kancelaria Prezydenta RP powinny dojść do porozumienia. Będziemy apelować o rozmowy, a może będziemy też pośrednikiem między stronami, aby odpowiednie przepisy zostały wprowadzone – powiedział prezes OIL w Warszawie.

– Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie organizuje między innymi taką konferencję, aby mówić o problemie, poszerzać świadomość pacjentów i pokazywać im, jakie działania podejmujemy, ale też trudności, z jakimi się mierzymy jako przedstawiciele zawodów medycznych. Pokazujemy też, że z trudnościami zmagają się w tym zakresie również organy państwa, policja, prokuratura, czy nawet ustawodawcy. Obecnie trudno jest skutecznie ścigać osoby, które krzywdzą Polki i Polaków, doprowadzając do rozstroju zdrowia bądź nawet utraty życia. Postępowania toczące się przeciwko nim trwają latami, więc takie osoby mogą dalej wykonywać działalność pseudomedyczną. Z tym jest największy problem. Osobiście uważam, że zaufanie do zawodów medycznych, czyli do zawodów zaufania publicznego, w ostatnich latach jest nieco mniejsze. Nie ukrywam, że ostatnie miesiące są trudne dla naszego zawodu. Spowodowała to garstka osób być może nieuczciwych, być może faktycznie wykorzystujących system. Natomiast 99 proc. lekarzy wykonuje ten zawód bardzo etycznie i uczciwie. Samorząd powinien podejmować wszelkie działania, aby to zaufanie wzmacniać – podsumował w rozmowie z nami dr Artur Drobniak.

Przeczytaj także: „Kara może przyjść za późno ”„Po czyjej stronie jest prezydent?”„Karol Nawrocki i jego ustawa”

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Lex szarlatan ustawa pseudomedycyna szarlatani dezinformacja Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie Artur Drobniak Grzegorz Wrona Jakub Ciborski Jacek Lachowicz Jakub Bydłoń