Cicha (i dzika) restrukturyzacja
Doradcy restrukturyzacyjni tworzą nowy rynek usług prawniczych kosztem samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, które mają problemy z długami.
O sprawie informuje „Rzeczpospolita”, sugerując, że dzieje się to za cichym pozwoleniem rządu.
„Rzeczpospolita” opisuje restrukturyzację szpitala powiatowego w Ustrzykach Dolnych – „Menedżer Zdrowia” informował o tym w tekście „Jak restrukturyzują SPZOZ?”.
W skrócie, zatwierdzenie przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie układu częściowego dla szpitala w Ustrzykach Dolnych oznacza sukces pierwszego etapu procesu restrukturyzacji szpitala – to ważna decyzja, pozwalająca na restrukturyzację zadłużenia poprzez systemową spłatę długów bez codziennego ponoszenia kosztów sankcyjnych (egzekucyjnych).
Starosta bieszczadzki Marek Andruch mówi, że zdaje sobie sprawę z olbrzymiego ryzyka, ale jest w sytuacji, w której nie można nie podejmować ryzyka.
– To może się skończyć dla nas ciężko, ale proszę mi wskazać inne rozwiązania – zauważa.
Z wyjaśnień wynika, że Prawo restrukturyzacyjne nie przewiduje możliwości restrukturyzacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej – przynajmniej nie wprost – to ich dyrektorzy i samorządy coraz częściej chwytają się tej brzytwy pod naporem zadłużenia, które przygniata SPZOZ-y.
Kwestia tego, czy SPZOZ może być restrukturyzowany tak, jak przedsiębiorstwo, jest obecnie przedmiotem sporu pomiędzy różnymi grupami interesów. Po jednej stronie są wierzyciele SPZOZ-ów, po drugiej prawnicy, którzy chcą zarobić na restrukturyzacji placówek.
– System opieki zdrowotnej od wielu lat finansuje się w części szpitalnej, przede wszystkim kredytując się u dostawców. Jeżeli restrukturyzacja SPZOZ-ów będzie możliwa, zaufanie, które leży u podstawy tego kredytu kupieckiego, po prostu runie, a wtedy dostawcy zaczną się wycofywać ze współpracy ze szpitalami – mówi w „Rzeczpospolitej” Wojciech Wiśniewski, ekspert do spraw rynku zdrowia.
Przeczytaj także: „Lekarze wspierają zarządzających” i „Dzika restrukturyzacja”.


