Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: Academia

Dlaczego najlepsi piłkarze pudłują w najważniejszych momentach?

Lucas Herrington/EPA

W meczu piłki nożnej o wygranej może rozstrzygnąć jeden strzał, chwila zawahania albo błąd popełniony pod presją milionów widzów. Zwykle piłkarzom nie brakuje techniki, a o wyniku coraz częściej decyduje to, czy w najważniejszym momencie gracze potrafią zaufać automatyzmowi wypracowanemu przez tysiące godzin treningów i nie pozwolić, by własne myśli zaczęły im przeszkadzać.

Dramat na jedenastym metrze

3 lipca 2026 r., podczas mistrzostw świata w piłce nożnej, które odbyły się w Meksyku, USA i Kanadzie, Lucas Herrington z Australii podszedł do piłki jako osiemnastolatek rozgrywający dopiero drugi mecz na mistrzostwach świata. Kilka sekund później jego kraj odpadł z turnieju po serii rzutów karnych z Egiptem. Kamery pokazały opuszczoną głowę obrońcy, a nagranie jego nieudanego strzału w ciągu kilku minut obiegło media społecznościowe na całym świecie. Dla kibiców był to po prostu jeden zmarnowany karny. Dla psychologów sportu – klasyczny przykład sytuacji, w której największym rywalem na boisku staje się własny umysł.

Piłka leży jedenaście metrów od bramki. Taki strzał profesjonalny piłkarz wykonywał w życiu tysiące razy. Na treningach oddaje go niemal automatycznie. Doskonale wie, jak ustawić stopę, poprowadzić rozbieg i z jaką siłą uderzyć. Problem pojawia się, gdy od tego jednego kopnięcia zależy wynik całego turnieju. Na stadionie siedzą dziesiątki tysięcy ludzi, przed telewizorami kolejne miliony, a pomyłka może zostać zapamiętana na lata. Właśnie wtedy dochodzi do pozornego paradoksu: im bardziej gracz stara się wykonać wszystko idealnie, tym większe staje się ryzyko błędu.

Gra o wielką stawkę

Specjaliści od lat wskazują, że na najwyższym poziomie różnice techniczne między zespołami są minimalne. O zwycięstwie coraz częściej decyduje nie to, kto potrafi precyzyjniej uderzyć piłkę, lecz kto udźwignie gigantyczne napięcie.

– Nawet zawodnicy będący u szczytu swoich możliwości muszą mieć odpowiednie sposoby radzenia sobie z presją – mówi starsza wykładowczyni psychologii sportu Sarah Carvell z University of Gloucestershire. 

Badaczka zwraca uwagę, że źródeł stresu jest wiele. To nie tylko osobiste ambicje czy oczekiwania sztabu szkoleniowego i kolegów z szatni. Dochodzą do tego ranga meczu, świadomość braku drugiej szansy oraz odpowiedzialność za rezultat całego kraju.

Pod ciężarem narodowych barw

Podczas mistrzostw świata pojawia się jeszcze jeden wymiar odpowiedzialności. Piłkarz przestaje grać wyłącznie dla swojego klubu – reprezentuje ojczyznę, a każda jego akcja natychmiast staje się przedmiotem publicznej oceny.

– Jednym z najbardziej charakterystycznych rodzajów presji podczas mundialu jest ciężar reprezentowania kraju. Zawodnicy nie grają już wyłącznie dla kolegów z drużyny czy trenerów, ale dla milionów kibiców – wyjaśnia Sarah Carvell.

Najlepiej widać to podczas rzutu karnego. Gra zespołowa nagle znika. Na placu boju zostają tylko strzelec, bramkarz i kilkanaście sekund, które mogą przesądzić o wszystkim. Do ćwierćfinałów mistrzostw świata w 2026 r. piłkarze wykorzystali tylko 39 z 60 rzutów karnych. Skuteczność wyniosła zaledwie 65 proc. To zaskakująco mało, biorąc pod uwagę klasę zawodników. Łatwo uznać, że zawiodły umiejętności. Psychologowie widzą to zupełnie inaczej.

Pułapka nadmiernej kontroli

– Badania pokazują, że pod silnym napięciem pojawia się lęk, który zaburza zagrania wykonywane zwykle odruchowo. Piłkarz zaczyna zbyt mocno analizować to, co robi, a to drastycznie zwiększa ryzyko pomyłki – tłumaczy Sarah Carvell.

To nie oznacza, że reprezentant zapomniał, jak uderzyć piłkę. Dzieje się coś znacznie subtelniejszego. Ruch, który przez lata był automatyczny, nagle trafia pod świadomą kontrolę. Zawodnik zaczyna rozkładać na czynniki pierwsze długość rozbiegu, ustawienie stopy, zachowanie bramkarza i możliwe konsekwencje pudła.

Na treningu ciało działa samo. Podczas mistrzostw mózg próbuje kontrolować każdy szczegół. Paradoks polega na tym, że właśnie wtedy dobrze wyuczona sekwencja traci płynność. Im większa stawka, tym trudniej zaufać własnemu ciału. Człowiek za wszelką cenę chce uniknąć potknięcia, przez co sam zwiększa prawdopodobieństwo jego wystąpienia.

Dla kibiców niecelny strzał Lucasa Herringtona był po prostu jedną z wielu dramatycznych scen turnieju. Dla ekspertów stał się kolejnym dowodem na to, że w decydujących sekundach meczu najgroźniejszym przeciwnikiem bywa nasza własna psychika.

Tekst opublikowano na stronie internetowej Academii – portalu Polskiej Akademii Nauk.

Przeczytaj także: „Rzuty karne – większe ryzyko zawałów i udarów”„Kibice – szczęśliwsi i mniej samotni”„Przez smog padnie mało bramek?”„Grajmy w piłkę, ale z głową”„Komu kibicuje Wojciech Konieczny?”„Piłka lekarska”„Smutek, pustka, beznadzieja”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: piłka nożna mistrzostwa świata 2026 mundial 2026 rzut karny rzuty karne psychologia sportu presja w sporcie radzenie sobie ze stresem lęk przed porażką Sarah Carvell Lucas Herrington reprezentacja Australii reprezentacja Anglii reprezentacja Argentyny rzuty karne mistrzostwa świata przygotowanie mentalne trening mentalny University of Gloucestershire sport zawodowy dlaczego piłkarze pudłują emocje w sporcie kontrola stresu automatyzm ruchowy psychika sportowca