Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka

Niewidzialni radiolodzy

123RF

Niewystarczająca liczba praktykujących radiologów w USA ogranicza możliwości szybkiego diagnozowania i leczenia pacjentów.

  • Mimo że amerykańskie uczelnie kształcą więcej radiologów, liczba aktywnych zawodowo lekarzy w przeliczeniu na mieszkańców praktycznie się nie zmieniła od 15 lat
  • Przyrost miejsc na rezydenturach z radiologii mocno odstaje od dynamiki rozwoju pozostałych specjalizacji lekarskich w USA
  • Starzejące się społeczeństwo wymaga coraz większej liczby badań obrazowych, co przekłada się na wydłużony czas oczekiwania na diagnozę dla pacjentów

Takie wnioski wynikają z tekstu „The Evolving US Radiologist Pipeline: Trends in Residency Positions, Resident Workforce, and Practicing Radiologists per Unit Population”1 opublikowanego w czasopiśmie „Journal of the American College of Radiology”.

Lekarze tej specjalności odpowiadają za diagnostykę obrazową – uzyskiwanie oraz interpretację szczegółowych obrazów wnętrza ciała przy użyciu fal dźwiękowych, promieniowania rentgenowskiego czy pól magnetycznych. Pozwala to na wczesne wykrywanie i monitorowanie chorób.

Zapotrzebowanie na badania obrazowe w Stanach Zjednoczonych stale rośnie. Tymczasem wskaźnik specjalistów zdolnych do ich opisania w przeliczeniu na populację niemal stoi w miejscu. Niewielki przyrost kadry – mimo zwiększenia liczby miejsc na rezydenturach – przekłada się na narastające przeciążenie zawodowe lekarzy.

Naukowcy przeanalizowali dane z ostatnich 15 lat, korzystając z czterech krajowych baz uwzględniających rezydentów, akredytowane programy kształcenia, podyplomowe szkolenia medyczne oraz czynnych zawodowo lekarzy. Z ustaleń wynika, że w latach 2010–2025 liczba miejsc na rezydenturach z radiologii zwiększyła się o 33 proc., a łączna liczba szkolących się lekarzy do 2024 roku wzrosła o 23 proc.

Jednak liczba radiologów faktycznie wykonujących zawód wzrosła w latach 2010–2022 zaledwie o 12 proc., co oznacza zmianę z 11,1 do 11,5 specjalisty na 100 tys. mieszkańców.

Z danych wynika również, że dynamika rozwoju tej dziedziny była niższa niż całego sektora medycznego: liczba miejsc szkoleniowych w radiologii wzrosła o 66 proc. w latach 2002–2025, podczas gdy we wszystkich specjalizacjach łącznie przyrost ten wyniósł 89 proc.

Prof. Ajay Malhotra z Yale School of Medicine zwraca uwagę, że choć do szkolenia przystępuje więcej lekarzy, to odpływ kadr oraz ogólny wzrost liczby ludności niemal całkowicie niwelują te zyski. Dodatkowym wyzwaniem jest starzenie się społeczeństwa, które generuje wyższe zapotrzebowanie na diagnostykę w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

– Napływ nowych kadr do radiologii wzrósł, ale pacjenci odczuwają to w znikomym stopniu – podkreśla prof. Ajay Malhotra.

– Po uwzględnieniu przyrostu demograficznego wskaźnik radiologów przypadających na mieszkańca pozostał na poziomie sprzed kilkunastu lat. A trzeba pamiętać, że starzejące się społeczeństwo wymaga wykonania większej liczby skanów. Dla każdego, kto czeka na wynik badania, to właśnie te dane mają kluczowe znaczenie – dodaje ekspert.

Przypis: 

  1. www.jacr.org/S1546.

Przeczytaj także: „Dały nam przykład Stany Zjednoczone, jak wyliczać pensje lekarzy mamy. Dlaczego z tego nie korzystamy?”„Picie po amerykańsku”, „Antyszczepionkowe braterstwo krwi”„Zdrowiem zajmie się antyszczepionkowiec i zwolennik teorii spiskowych?”„Sen o Ameryce”.

Więcej tekstów z cyklu „Czy za granicą leczą lepiej?” po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Doniesienia naukowe Aktualności
Tagi: czy za granicą leczą lepiej radiologia diagnostyka obrazowa USA Stany Zjednoczone brak lekarzy rynek medyczny rezydentura system ochrony zdrowia Menedżer Zdrowia kadry medyczne czas oczekiwania na badanie starzenie się społeczeństwa medycyna w USA Ajay Malhotra Journal of the American College of Radiology