Porody uliczne – ile ich jest
Czy tzw. porodów ulicznych w Polsce jest kilkaset czy kilka rocznie? Nie wiadomo, ponieważ brakuje spójnych danych.
- Ile dzieci w Polsce rodzi się poza szpitalami?
- Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista
Przykład z Pyskowic
26 lutego kobieta rodząca jechała do szpitala w Gliwicach. W trakcie podróży okazało się jednak, że może nie zdążyć, więc zdecydowano udać się do lecznicy w Pyskowicach. Tam pomocy udzielili jej pracownicy izby przyjęć i anestezjolog, bo w szpitalu od ponad roku nie ma oddziału położniczego. Urodziła tuż przed wejściem do placówki – informowaliśmy o tym w tekście „Poród przed szpitalem”.
Ile dzieci rodzi się na ulicach?
Jak często zdarzały się (i zdarzają) takie sytuacje?
Tym zajęła się Marcelina Zawisza z partii Razem – w interpelacji nr 14882 spytała między innymi o to, ile było porodów w szpitalach, poza nimi i tych domowych w latach 2019–2025.
Tomasz Maciejewski w odpowiedzi na interpelację – 829 i 984
Odpowiadając na interpelację, wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podał dane przekazane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, dotyczące liczby świadczeń zdrowotnych sprawozdanych poza zakresami związanymi z przyjęciem porodu i opieką nad noworodkiem w ramach leczenia szpitalnego, dla których wskazano rozpoznanie zasadnicze lub rozpoznanie współistniejące o kodzie O62.3, to jest poród nagły, tzw. uliczny (w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10) w latach 2019–2025.
Przedstawiciel resortu podał [w odpowiedzi datowanej na 5 marca – red.], że w ubiegłym roku tzw. porodów ulicznych było 829, a rok wcześniej – 984.
Liczba świadczeń związanych z porodem nagłym – stan na 24 lutego 2026 r.
Wiceminister Tomasz Maciejewski przyznał też, że resort nie posiada dostępu do informacji na temat świadczeń opieki zdrowotnej zrealizowanych poza publicznym systemem opieki zdrowotnej.
Podał też dane ogólne o liczbie sprawozdanych porodów w latach 2019–2025.
W sumie w 2025 r. urodziło się 231 435 dzieci, rok wcześniej – 244 397.
Liczba porodów – stan na 25 lutego 2026 r.
Zmiany w położnictwie
Zgodnie z przepisami od lutego – tam, gdzie nie ma porodówek – w tak zwanych pokojach narodzin mogą dyżurować położne (odbiorą porody lub zdecydują o przewiezieniu ciężarnych, także z pomocą Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, do specjalistycznego oddziału). Pisaliśmy o tym między innymi w tekstach „Pokoje narodzin – reforma porodówek”, „Na SOR-ach czy w pokojach narodzin – oto jest pytanie” i „Karetka typu K (jak kobieta rodząca)”.
Tomasz Maciejewski w ministerialnym nagraniu – od 5 do 9 rocznie
Wiceminister Maciejewski wcześniej jednak podawał inne dane.
Ministerstwo Zdrowia 8 stycznia na X opublikowało film, w którym Tomasz Maciejewski mówił, że celem zmian jest zapewnienie bezpiecznej opieki okołoporodowej tam, gdzie jej brakuje, dodając, że to rozwiązanie przewidziane w sytuacjach nagłych i incydentalnych.
Tych, jak podał, zdarza się w Polsce od 5 do 9 rocznie – więcej o tym w tekście „Porody nie w porodówkach”.
Tomasz Maciejewski wywiadzie z „Rzeczpospolitą” – kilka rocznie
Maciejewski statystyki podane 8 stycznia potwierdził w wywiadzie „Wiceminister zdrowia: Na oddziale muszą być minimum dwa porody dziennie” opublikowanym w „Rzeczpospolitej”.
– Nowe rozwiązanie zakłada, że porody co do zasady w pokojach narodzin nie będą przyjmowane. Niemniej w wyjątkowych sytuacjach, gdy transport będzie bardziej ryzykowny niż poród w pokoju narodzin, będą tam się odbywać. Takich zdarzeń w Polsce jest kilka rocznie – podał wiceminister zdrowia w „Rzeczpospolitej”.
O co chodzi?
„Menedżer Zdrowia” oficjalnie zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o wyjaśnienie rozbieżności.
Zamknięte porodówki
To, że porodówki się zamykają i zawieszają, to fakt. Mówi i pisze się od tym od miesięcy. „Menedżer Zdrowia” co jakiś czas podaje konkretne dane – ostatnio w 20 lutego w tekście „Zamknięte porodówki” informowaliśmy, że w 2024 i 2025 r. w Polsce zlikwidowano 37 porodówek.
Przeczytaj także: „Mniej porodówek – i co z tego wynika?”, „Jak rodzić w Bieszczadach?” i „Gdzie rodzi się taniej?”.
