W kolejce do nieba
123RF
Narodowy Fundusz Zdrowia wreszcie zaczął wykreślać zmarłych z list oczekujących i nakazał szpitalom raportowanie kolejek na żywo. Ta makabryczna zbieżność ujawnia brutalną prawdę – system od lat zarządzał fikcją. Cyfrowe porządki to jasny znak dla zarządzających szpitalami – jakość wprowadzanych danych stanie się wkrótce bezwzględnym kryterium przy rozdzielaniu kontraktów.
- Narodowy Fundusz Zdrowia zmodyfikował zasady raportowania, aby usunąć z rejestrów oczekujących osoby, o których system ma informację o zgonie
- Problem kolejek to nie tylko brak terminów, ale przede wszystkim niska jakość danych i obecność pacjentów, którzy dawno zrezygnowali lub leczą się gdzie indziej
- Od 1 października kolejna grupa harmonogramów (między innymi kardiologia, ortopedia, chirurgia) musi być prowadzona w czasie rzeczywistym w systemie AP-KOLCE
- Jakość danych staje się nowym elementem compliance, a wielotygodniowe opóźnienia w aktualizacji statusów pacjentów będą nie do obrony
- Wiarygodne dane pozwolą płatnikowi precyzyjnie porównywać placówki i zaczną realnie wpływać na to, jak dzielone są publiczne pieniądze
Ilu pacjentów naprawdę czeka na pomoc?
26 sierpnia 2026 r. NFZ opublikował komunikat w sprawie nowej wersji LIOCZ. Za tą zmianą kryje się istotna informacja – fundusz wprost wskazał, że aktualizacja oprogramowania ma służyć wyeliminowaniu z raportów osób z zarejestrowaną datą zgonu, co ma skrócić kolejki i usprawnić organizację świadczeń.
Osoba zmarła znajdująca się na liście oczywiście nie zajmie terminu, ale jej obecność komplikuje sprawozdawczość i zniekształca obraz rzeczywistości. Zmarły pacjent to zresztą tylko najbardziej jaskrawy przykład. Na listach wciąż widnieją osoby, które zarejestrowały się w kilku miejscach, zrezygnowały z wizyty lub skorzystały z pomocy gdzie indziej.
– Dlatego zamiast pytać, jak długie są kolejki, powinniśmy zacząć od postawienia pytania, ilu pacjentów widniejących w rejestrach rzeczywiście nadal czeka na pomoc – zwrócił uwagę radca prawny Michał Modro, który w „Menedżerze Zdrowia” przeanalizował nowe przepisy.
Dzień później NFZ poinformował w komunikacie dla świadczeniodawców o zmianach w harmonogramach przyjęć, że od 1 października 2026 r. kolejna grupa harmonogramów przyjęć będzie obowiązkowo prowadzona w czasie rzeczywistym w systemie AP-KOLCE. Dotyczy to między innymi koronarografii, implantacji rozruszników, artroskopii kolana oraz operacji cieśni nadgarstka, przepuklin i żylaków. Dane tych pacjentów mają trafić do systemu centralnego do końca września.
Dotychczas takie informacje przekazywano raz w miesiącu. Dostęp płatnika do harmonogramów na bieżąco stanowi zasadniczą zmianę jakościową.
Od sprawozdawczości do zarządzania
Centralizacja list oczekujących, w połączeniu z wdrażanymi sukcesywnie regulacjami dotyczącymi Centralnej e-Rejestracji, to coś więcej niż tylko projekt informatyczny. Powstaje infrastruktura pozwalająca płatnikowi przechodzić od biernego odbierania danych do aktywnego obserwowania funkcjonowania całego systemu.
Michał Modro podważył fakt, że te te dane są prawdziwe.
– Najbardziej zaawansowane narzędzie cyfrowe nie rozwiąże problemu kolejek, jeśli informacje źródłowe będą nieaktualne. Centralizacja błędnych statystyk nie sprawi, że staną się one poprawne – spowoduje jedynie, że fałszywy obraz rzeczywistości zyska rangę oficjalną – stwierdził ekspert w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”.
Kto odpowiada za błąd?
To fundamentalne pytanie dla świadczeniodawców.
Jeśli zmarły lub nieaktywny pacjent pozostaje w systemie, należy precyzyjnie ustalić źródło błędu – czy jest to brak aktualizacji ze strony placówki, awaria interfejsu, nieprawidłowa migracja, czy może rozbieżność między lokalnym systemem a bazą centralną?
– Wprowadzany przez NFZ identyfikator techniczny każdego wpisu ma umożliwić wyłapywanie błędnych pozycji. Choć to dobre rozwiązanie systemowe, oznacza ono zarazem dokładniejsze przypisywanie odpowiedzialności za jakość danych – podkreślił Michał Modro.
Nowe ryzyko dla szpitali
Dla kadry zarządzającej podmiotami leczniczymi wniosek jest z tego jasny – jakość danych o kolejce staje się elementem compliance świadczeniodawcy. Samo prawidłowe wykonanie procedury medycznej już nie wystarczy. Trzeba zagwarantować sprawną obsługę harmonogramu, terminową aktualizację statusu pacjenta oraz pełną zgodność oprogramowania lokalnego z centralnym.
– Przy sprawozdawczości w czasie rzeczywistym wielotygodniowe opóźnienia informacyjne będą trudne do obrony – przyznał Modro.
Informatyzacja przechodzi w politykę kontraktowania
Gdy NFZ zyska wiarygodne dane na żywo, zacznie szczegółowo porównywać świadczeniodawców. Jeżeli w dwóch pobliskich szpitalach czas oczekiwania na ten sam zabieg wynosi odpowiednio cztery miesiące i trzy tygodnie, płatnik zapyta nie tylko o powody tej różnicy, ale też o to, czy obie placówki powinny być finansowane na dotychczasowych zasadach.
Prawdziwa rewolucja może dopiero nadejść
Centralizacja daje funduszowi możliwość analizy dynamiki kolejek, liczby skreśleń i rzeczywistego obciążenia szpitali. Nie chodzi wcale o wywoływanie sensacji rzekomymi „tysiącami zmarłych w kolejce” – najnowsze komunikaty NFZ nie podają skali zjawiska i wyciąganie takich wniosków na tym etapie byłoby nierzetelne.
– Problem jest większy. Przez lata ocenialiśmy dostępność leczenia według liczby wpisów na listach. Cyfryzacja daje szansę na operowanie wskaźnikiem pacjentów faktycznie oczekujących. Jeśli ten cel uda się osiągnąć, największym sukcesem systemu AP-KOLCE i Centralnej e-Rejestracji wcale nie będzie możliwość zapisania się na wizytę przez internet, ale stworzenie pierwszej, rzetelnej mapy dostępności polskiej ochrony zdrowia – podsumował Modro.
Przeczytaj także: „Gra w etaty” i „Pacjent zapomina (lub nie dożywa), a rejestracja nie odpowiada”.

