Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Maciej Biardzki

Wszystko po to, aby nie zawetował oszczędności...

Archiwum

– Trzeba szukać oszczędności tam, gdzie nie jest niezbędna zmiana ustawowa – wszystko po to, aby nie mógł ich zawetować prezydent Karol Nawrocki – komentuje w „Menedżerze Zdrowia” Maciej Biardzki, pisząc o nowościach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.

  • Narodowy Fundusz Zdrowia zamierza płacić za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, ale tylko 40 proc. ich wartości
  • Zmiany te ocenia w „Menedżerze Zdrowia” Maciej Biardzki
  • Ekspert zdrowotny pisze o powrocie do przeszłości, polityce i pozornych oszczędnościach
  • Komentarz to jeden z tekstów cyklu „Limity w AOS”

Wprowadzenie degresji na świadczenia powyżej ustalonego limitu to nic innego jak powrót do przeszłości.

40 proc. wartości – szczegóły w projekcie zarządzenia

Szefostwo Narodowego Funduszu Zdrowia zapowiedziało zmiany w finansowaniu nadwykonań niektórych świadczeń zdrowotnych – NFZ zamierza płacić za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, takich jak gastroskopia, kolonoskopia, rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa, płacąc tylko 40 proc. ich wartości i rozliczając je pod koniec roku – zapisano to w projekcie zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającym zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna.

Potrzebny jest kontekst…

Kto pamięta zarządzanie systemem z lat 2007–2015, ten zna hasło „uszczelniania systemu”. Wtedy było to związane z ogólną niechęcią zwiększania nakładów finansowych na system. W latach 2015–2023 różnie bywało, ale weszły w życie ustawy regulujące finansowanie systemu opieki zdrowotnej i o minimalnych wynagrodzeniach w branży. Póki zatrudnienie i wynagrodzenia rosły, dzięki przychodom ze składki zdrowotnej, jakoś to, chociaż z trudem, się spinało, ale od 2023 r., niestety, przestało.

Malejący wzrost wynagrodzeń i rosnące bezrobocie ograniczyły dynamikę wpływów ze składki zdrowotnej. Jednocześnie ustawowy obowiązek corocznego zwiększania nakładów na ochronę zdrowia zmusił państwo do wysokich dopłat, co znacznie obciążyło budżet. Dotychczas nie udało się znowelizować ustawy o wynagrodzeniach w branży, a przy obecnym deficycie budżetowym możliwości finansowania systemu są drastycznie ograniczone. Sytuację pogarsza brak „swojego” prezydenta, co w obecnych realiach politycznych uniemożliwia skuteczne zmiany ustawodawcze.

Zdrowotna polityka

Rządzący wobec powyższego muszą szukać oszczędności tam, gdzie nie jest niezbędna zmiana ustawowa.

Choć teoretycznie świadczenia specjalistyczne nie są limitowane, to nikt nie napisał, że muszą być finansowane w tej samej wysokości – i tu sięgnięto do rozwiązań degresywnych tak popularnych w latach 2007–2015.

Jaki będzie efekt wprowadzenia tych rozwiązań? Pewnie w jakiś sposób korzystny dla organizatorów systemu, ponieważ degresja w wysokość 40 proc. nie pokrywa kosztów pracy radiologa i endoskopisty, należy się spodziewać, że liczba badań diagnostycznych ulegnie radykalnemu zahamowaniu. Chociaż już z powodu braku potencjału ludzkiego te kolejki istniały (tomografia komputerowa za tydzień, opis za sześć tygodni), teraz ulegnie to jeszcze zwiększeniu. 

Jedynie pół procenta

Narodowy Fundusz Zdrowia zaoszczędzi dzięki temu określoną kwotę pieniędzy, szacowaną dla badań specjalistycznych na 800 mln zł, zaś dla całości AOS ponoć znacznie więcej (kwoty nie podano). Tak czy tak – to przy obecnym planie finansowym NFZ mniej niż 0,4 proc.

Należy zważyć, jaki będzie całościowy efekt, w tym także finansowy, takiego posunięcia. Że zdrowotnie przyniesie to w wielu przypadkach opóźnienie diagnozy, z oczywistymi efektami, to oczywiste – że przyniesie to większe zróżnicowania dostępności do świadczeń zdrowotnych, to także jasne. Ale to, że spowodować to może znacznie większy koszt leczenia u ludzi o opóźnionej diagnozie, to tymczasem tylko uzasadnione domniemanie.

Post scriptum

Ostatnio media zaczynają pisać o marnotrawstwie leków. Czyżby szykował się jakiś inspirowany zamach na leki senioralne? Przy obecnej mentalności zarządzających systemem to prawdopodobne. Zobaczymy… 

Przeczytaj także: „Kto badania limituje, ten raka promuje”„Uwaga, limity!”„Limity w AOS – wyroki śmierci”, „Limity w AOS = brak diagnostyki” „Limity w AOS? Nie, nie i jeszcze raz nie”.

Więcej o zmianach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej po kliknięciu w poniższy baner.

Źródło:
Menedżer Zdrowia/Maciej Biardzki
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: limity w AOS AOS ambulatoryjna opieka specjalistyczna Maciej Biardzki